Usuńcie agentów, póki jeszcze można

Od 1978 r. nie uczestniczy pan w żadnych tajemniczych misjach. Czy tyle lat od pożegnania z bronią nie wystarczy, aby przestać myśleć i działać jak agent służb specjalnych?

A skąd pan wie, że nie uczestniczę w misjach? Skad pan wie, kiedy żartuję, a kiedy mówię prawdę? (śmiech). Piszę książki. Niech pan jednak pamięta wypowiedziane niedawno przez Putina słowa. Kiedy zapytano go, czy czuje się byłym czekistą, odpowiedział: „Byli czekiści nie istnieją!”. Jeśli ktoś raz wstąpił do tej jaskini, nigdy już nie będzie zwykłym człowiekiem.

Pana książki odznaczają się wielką wiedzą na temat historii i tajnych zakamarków najnowszych dziejów Rosji.

To zasługa mojego ojca, frontowego oficera, który pasjonował się historią wojskowości. W domu mieliśmy potężną bibliotekę i już jako mały chłopiec poznawałem tajniki wielkich bitew. Potem, przez cały okres moich wojskowych studiów, zajmowałem się historią. Kiedy przyjeżdżałem do domu, ojciec urządzał mi trwające wiele godzin egzaminy. Często mówił wtedy: „Oj durak, durak, czego oni was tam uczą na tych studiach”.

W wyniku takiej „tresury”, obudzony o północy, potrafiłem wyrecytować nazwiska wojennych dowódców poszczególnych dywizji i pułków. Mój ojciec zaraził mnie pasją rozwiązywania historycznych zagadek i tłumaczenia zdarzeń, z uwzglednieniem tajnych, nieznanych wcześniej mechanizmów, które do nich doprowadzały.

Z książek Wiktora Suworowa wyłania się przerażający obraz sowieckich służb specjalnych.

To nie jest obraz jedynie sowieckich służb. To spojrzenie na wszystkie służby specjalne świata. Zmieniają się epoki i władcy, ale służby są ciągle takie same. Takie same pozostają metody oddziaływania na ludzi, kłamania, spiskowania i prowokowania. Psychika ludzka jest niezmienna i niezmienne są mechanizmy oddziaływania na nią. Sowieckie służby były może bardziej bezwzględne i nieludzkie niż inne, bo spłodził je...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: