Ofiary tolerancji

Z tak rozumianą tolerancją ja także się utożsamiam. Jaki jest zatem drugi kontekst postrzegania tolerancji, o którym Pan wspomniał?

W dzisiejszych czasach bardzo często odbiera się nam prawo do oceniania ludzkich działań pod względem moralnym. To zjawisko jest szczególnie jaskrawo widoczne w dyskusjach dotyczących homoseksualizmu. Jego krytyka nazywana jest nietolerancją. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem dyskryminacji osób o skłonnościach homoseksualnych. Jednak odbieranie mi prawa do moralnej oceny ich życia uznaję za przejaw nietolerancji. Lansowaną wizję liberalnej tolerancji uważam za oszustwo – bo ta tolerancja, która pozbawia mnie prawa do mówienia, co jest dobre, a co złe, nie ma nic wspólnego z prawdziwą tolerancją. Jest jej prymitywnym zaprzeczeniem. Zmusza mnie do akceptowania sposobu życia, którego tak naprawdę nigdy nie zaakceptuję – jest formą narzucanego zakłamania. Odwiecznym prawem każdego człowieka jest prawo do odrzucenia czegoś, co mu nie odpowiada, czego nie jest w stanie zaakceptować pod względem moralnym – pisali o tym i wybitni przedstawiciele Kościoła, i filozofowie. Jeśli społeczeństwo odbiera jednostce prawo do tego sprzeciwu, to staje się społeczeństwem niewolników.

Sprawy dotyczące osób homoseksualnych stoją w samym centrum dyskusji o tolerancji. Tak jak wspomniałem, jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkiej dyskryminacji homoseksualistów, jakiegokolwiek ich karania. Ale lansowanie homoseksualnego stylu życia całkowicie potępiam. Stawianie na jednym poziomie małżeństw i par homoseksualnych jest fałszowaniem rzeczywistości. Przecież ich rola społeczna jest zupełnie odmienna. Rola małżeństwa – czyli związku kobiety i mężczyzny – realizuje się przede wszystkim poprzez wychowanie dzieci, poprzez budowanie zdrowego społeczeństwa. Małżeństwo gwarantuje przyszłość narodu. Pary homoseksualne nie. I dlatego niezbywalnym prawem ludzi żyjących w małżeństwie jest ochrona swego statusu – sprzeciw wobec...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: