TELEWIZJA - Jaka być powinna?

Wolski: A czy nie mogłaby być w całości misyjna?

Zaorski: Świat polityki nie chce, żeby program był misyjny, ponieważ wtedy w sposób drastyczny spadnie oglądalność. A jak spadnie do 5 czy 6 proc., to po co exposé premiera po Wiadomościach? Po co wystąpienie prezydenta? Nie wolno dopuścić do spadku oglądalności, bo jak się wepchać do telewizji prywatnej? Politycy nie mają na to większego wpływu, natomiast w publicznej, jeśli tylko będą chcieli, będą mogli być. Stąd komercjalizacja.

Mularczyk: Tęsknię do zamierzchłych czasów, kiedy autor mówił to, co miał do powiedzenia i dlatego akceptowali go odbiorcy. Teraz pisze to, co odbiorcy chcą przeczytać. Decyduje kasa. Niestety, nie wrócą czasy, kiedy o programie będą decydować osobowości i wartości. Chyba, że zaczniemy patrzeć na telewizję jak na szansę dla społeczeństwa, które dziczeje na naszych oczach.

Rybiński: Jeśli mówimy o misji, mówimy o czymś bardzo nieokreślonym. Chodzi nie o to, co „ludzie by chcieli oglądać”, tylko o to, co ci, którzy decydują, uważają, że ludzie powinni oglądać. Przy kadencyjności rządów i parlamentów co cztery lata mamy inaczej zdefiniowaną misję.
Wolski: Dziś jednak pojawia się pewna nadzieja, że przynajmniej niektórzy z polityków patrzą dalej niż koniec własnego nosa odbity od ekranu i wezmą pod uwagę, że istnieje coś takiego jak edukacja narodu, jak cele strategiczne państwa.

Ławrynowicz: Mamy wyłącznie telewizję komercyjną propagującą skrajnie konsumpcyjny model życia jako jedyny? Jakieś skutki społeczne tego muszą być.

Rybiński: Myślę, że telewizja jest odpowiedzialna za analfabetyzm historyczny, za to, że ponad 50 proc. Polaków mówi, że w PRL było świetnie.

Wolski: Uważam, że telewizja powinna opierać się na autorytetach. Prezes w ramach swego kontraktu powinien być prawie Panem Bogiem. Tyle, że...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: