Joanna Lichocka

Joanna Lichocka
Drogą presji obywatelskiej, manifestacji, protestów możemy obronić demokrację przed dalszym jej demontażem. Być może mamy w tej chwili do czynienia z momentem decydującym właśnie o tym, co będzie z naszą wolnością i z naszą demokracją. To jest moment, kiedy musimy dobitnie mówić rządzącym, że nie zgadzamy się na odchodzenie od systemu demokratycznego – z Wiesławem Johannem, sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, rozmawia Joanna Lichocka. W Polsce demokracja jest ograniczana i to proces przemyślany, świadomy. Zgadza się Pan z taką tezą? Takie przekonanie zakłada, że mamy do czynienia z przebiegłą władzą, która realizuje starannie przygotowany plan. Na pewno ekipa, która rządzi dziś Polską, jest przebiegła, ale...
Joanna Lichocka
– A twoje manifesty z Wojewódzkim, to szyderstwo z kołtuństwa, też nieprawdziwe? – To była konwencja, którą grałem, intratna finansowo. Ludzie chcieli tej konwencji, to ją dawaliśmy. Często bywało tak, że miałem inne poglądy niż te, które prezentowałem w radiu. Dlatego gdy przesadzamy, mówię: »Hej, halo, ludzie, dajcie spokój, to tylko konwencja«. Ktoś się poczuł dotknięty? To przepraszam. Przecież ta audycja nie reprezentuje poglądów autorów. – Masz inne poglądy na to, co sam prezentowałeś w audycji, jak ją nazywasz, satyrycznej? – Często. Realizuję oczekiwania, zapotrzebowanie słuchaczy. Tylko tyle. Czujesz się zawiedziony? […] Ta konwencja to doskonały towar, który się sprzedaje, bo polskie wady są takim towarem. Nasz pracodawca akceptował to, co robimy, bo się dobrze...
Joanna Lichocka
Podział, o którym mówimy, wziął się między innymi z tego, że rządzący uznali pamięć o Smoleńsku za swojego osobistego wroga. Właściwie nie powinno to dziwić – słusznie dostrzeżono, że był to moment odradzania się narodu, jego ducha. Niestety, Donald Tusk i Bronisław Komorowski zinterpretowali to wydarzenie ściśle politykiersko, jako moment, który może zostać wykorzystany przez PiS do przejęcia władzy. Mnie takie partyjne myślenie o jednej z największych tragedii w dziejach Polski nie mieści się w głowie, ale rządzący nie mieli z tym problemu. W imię cynicznej gry partyjnej wypowiedzieli wojnę polskiej duszy. Środki zaradcze powzięte przeciwko spontanicznemu, głębokiemu przeżywaniu narodowej żałoby są dowodem strachu Donalda Tuska. Czego boi się premier? Mitu Lecha Kaczyńskiego, jego...