Numer 8 (66)/2011

Beata Obertyńska
Czy może być coś bardziej irytującego jak niedorozwinięty prymityw powleczony pokostem pseudokultury i pseudocywilizacji? Ów niewczesny, tani, sowiecki pokost, którym posmarowano tu ludzi – po uprzednim wmówieniu w nich oczywiście, że są gotowi, cywilizowani i kulturalni – odebrał im rozpęd w dążeniu do rzeczywistej kultury. Oni – ta jakaś sowiecka inteligencja – na każdym kroku unikają ostentacyjnie wszelkiego zetknięcia się z nami. To pewne, że i my nie szukamy ich towarzystwa, obserwujemy ich jednak tak samo, jak oni obserwują nas, gdy pociągi nasze stoją czasem długo bok w bok koło siebie. Zadufałość chamstwa przeświadczonego, że osiągnęło szczyty Nie wiem, co to może być za warstwa? Nie wieś, to pewne. I nie całkiem małe miasteczka. Kobiety mają malowane usta i paznokcie....
Garet Garrett
Umysł amerykański posiada specjalne właściwości. Cechy charakterystyczne posiada również umysł niemiecki, francuski i angielski, jak każda zresztą zbiorowa mentalność. Choć różnice w tych mentalnościach mogą być bardzo subtelne, to w ich przejawach uwidocznia się cały kontrast. Przyjrzyjmy się umysłowi amerykańskiemu od strony inwencji twórczej. Często spotykamy się z rozważaniami, czy Amerykanin jest bardziej, czy mniej pomysłowy od Europejczyka. Przypuśćmy, że ich umysły stoją pod tym względem na równi. Mimo to mogą istnieć duże różnice w sposobie, w jaki ta pomysłowość znajduje zastosowanie. „Pomysłowy” Rosjanin Rzeczywiście, różnice są spore. Znacznie łatwiej przedstawić to na przykładzie, aniżeli określić. Rosjanin, gdy chce usunąć zdechłego konia ze stajni, postępuje w...
Marcin Wolski
Jestem staroświecki, więc wolę ideologię krzepienia serc niż ich dołowania. Cóż bowiem proponuje pan Wituś swoim rodakom, jakie prawdy odkrywa, śląc przekorne miny z dalekiej Argentyny i ironię zamiast patosu, w czasie kiedy ważą się losy całej nacji? Kiedy chłopcy z sienkiewiczowskimi pseudonimami idą jak kamienie przez Boga ciskane na szaniec, kiedy trzeba strzelać diamentami zamiast kul...? – Filozofię tchórza, szamocącego się w pułapce własnej orientacji. „Synczyznę” w miejsce ojczyzny. Tryumf „synczyzny” obserwujemy dziś coraz częściej na ulicach zachodnich metropolii. Wspaniały skutek odwrotu od wartości, oderwania się od korzeni. A co jest takiego w Panu Henryku, że mogąc zabrać tylko jedną walizkę na bezludną wyspę, wziąłbym Jego. I jeszcze, jakby pozwolili, Biblię i „Pana...
Jacek Kwieciński
Sztuka przekonywania Mówca, Chris Wiedener, od dawna specjalizuje się w tematyce dotyczącej tego, jak odnieść sukces i być skutecznym przywódcą – w różnych dziedzinach życia. Od dawna podróżował po świecie, radząc, wykładając, ucząc. Swą specjalność połączył z polityką raczej niedawno, ale gdy to uczynił, zaangażował się w nią całkowicie. Nastąpiło to niemal równolegle z wyborem Obamy. Dlatego, bo od razu rozpoznał, że wykrzykiwanie haseł: nadzieja, zmiana – bez bliższego ich sprecyzowania – brzmi sztucznie, fałszywie. Ale równocześnie przewidział, iż w dzisiejszym świecie wielu jego rodaków może to „kupić”. Założył organizację online, w tej chwili jedną z najbardziej popularnych. I obecnie jeździ po kraju. starając się wspomagać, by nie rzec: uczyć (kształcić), skuteczności tych...
Przy kutrze, którym za chwilę wypłynę w morze na połów dorsza, stoi dwóch uzbrojonych po zęby w sprzęt wędkarski mężczyzn. „Nieźle obładowani – myślę. – Zobaczymy, czy ilość przełoży się na jakość…”. Odwzajemniają moje ciekawskie spojrzenia, gdy ze swojego ekwipunku wyciągam aparat fotograficzny. Szyper zaprasza nas na pokład. W ciszy ruszamy. Po drodze zgarniamy jeszcze grupkę podekscytowanych poznaniaków. Teraz kuter, jakby na przekór melancholijnej portowej przestrzeni, zaczyna tętnić życiem. Senne Darłówko pomału zostawiamy za sobą. Tymczasem na pokładzie ciągle coś się dzieje. Mirek, Andrzej, Wojtek… – padają kolejno imiona uczestników wyprawy. Niektórzy integrują się, pociągając łyczek czegoś mocniejszego. Po udanej ceremonii, czas wziąć się do pracy. Jedni wyciągają swój sprzęt...

Pages