BARDZO NIERÓWNE STARCIE

Psia głowa, skrzydła nietoperza i wężowe włosy

– tak starożytni Grecy wyobrażali sobie Erynie, boginie zemsty, kary i gniewu. Już na samo wspomnienie tych potworów Grekom robiło się słabo, zaczęli więc posługiwać się w odniesieniu do trzech Furii nazwą Eumenidy, czyli „Łaskawe”. Tytułowane tak szlachetnie miały być mniej krwiożercze, łagodniejsze.

Ludowa psychologia podpowiadająca, by lepiej nie drażnić lwa, ma bogatą i długą tradycję. Bo czym innym, jak nie owocem tego toku rozumowania jest np. terminologia politycznej poprawności? Jeżeli coś się źle kojarzy, wywołuje skrajne emocje, należy do tzw. śliskich (niebezpiecznych) tematów, nazwijmy to coś ładniej, milej. Małe dziecko, zakrywając oczy dłonią, jest święcie przekonane, że stało się niewidzialne dla otoczenia, czuje się bezpieczne. Współczesne, liberalne społeczeństwa kopiują ten infantylny odruch, zakrywając jednak już nie oczy, ale realnie istniejące problemy. Szkopuł w tym, że Erynia przemianowana na Eumenidę nadal będzie miała psi łeb. Prymitywny lewak podpalający cudzą własność nie może niszczyć „bardziej cywilizowaną” metodą, bo ktoś go nagle przyporządkował do tzw. obozu postępowego, a wywijający prezerwatywą przed twarzą rozmodlonych dzieciaków dewiant może się przedstawiać jako „obrońca praw mniejszości”, a nawet być z tego dumnym, co nie zmienia faktu, że jest wyłącznie dewiantem potrząsającym kawałkiem lateksu.

W zasadzie od Herbertowskiej potęgi smaku nie wymyślono metody selekcji, która w sposób równie trafny i zrozumiały wyznaczałaby granicę między dobrem a złem. Wydarzenia z ostatnich kilku tygodni zerwały plombę relatywistycznej ułudy. Już nie sposób wszystkich odchyleń usprawiedliwiać trudnym dzieciństwem, pochodzeniem społecznym czy rasą. Dobro jest realne i zło jest realne. Teraz, kiedy to dobro z impetem zaakcentowało swą obecność, liczebność i zdolność pełnej mobilizacji, przycinanie człowieka według relatywistycznego szablonu może...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: