WYROK

No i potem był drugi szpital. Trzeba było wziąć skierowanie od lekarza rejonowego, trzeba się było nastać, naczekać, surrealizm dla zdrowego przecież człowieka, ale w gruncie rzeczy jakaś tam normalność w obecnej sytuacji służby zdrowia. Mógł te badania zrobić w specjalistycznej klinice, ale dopiero po wakacjach, jego znajomi lekarze powyjeżdżali, a normalną drogą na przyjęcie tam trzeba było czekać miesiącami, a w najlepszym wypadku, może ze względu na jego nazwisko, tygodniami. Postanowił więc pójść do normalnego szpitala rejonowego, nie najgorszego, ale żadne tam wielkie halo. Wtedy po raz trzeci okazało się, że niczego nie można wykluczyć. Ale nic go jeszcze nie tknęło. Przecież szpital...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: