TYLKO DOSKONAŁOŚĆ JEST PRZYJEMNA

Gdybym był włodarzem, powalczyłbym o dotacje dla dwóch niezwykle istotnych dziedzin polskiego życia kulturalnego. Po pierwsze, zacząłbym finansować na wielką skalę odtworzenie wiejskiego polskiego ogrodu. Tak, ładowałbym pieniądze nie tylko w zalesianie, sprowadzanie krów z Holandii i uprawę żyta, lecz także w sianie wokół domu malw, krokusów i słoneczników. Dotacja do każdej z tych roślin, do tego premia za niekoszenie elektryczną kosiarką trawnika. Po drugie, objąłbym mecenatem specjalnym i niezwykle hojnym każdego młodego autora, który choć w 20 proc. potrafiłby pisać tak, jak Burek lub Dobosz. „Tak jak” nie oznacza oczywiście „tak samo”, ale „tak dobrze”. Jestem głęboko przekonany, że silne wsparcie dla tych dwóch dziedzin życia przyniosłoby zmianę lepszą niż zafundowanie 70 stadionów narodowych. Bez stadionu Polska przetrwa. Bez Burków, Doboszów oraz wiejskich ogródków może być natomiast z tym poważny problem. Stoi za mną szacunek do autorów, rewerencja należna wiekowi, ale także coś innego, zaprzyjaźnienie się z ich książkami. To zaprzyjaźnienie znosi barierę wieku i umożliwia to, co w wymiarze kontaktów osobistych byłoby wysoce niestosowne. Uświadommy sobie, czym jest słonecznik w naszym ogrodzie. Nasz, bliski, własny, a jednak – chwila namysłu – i już wiemy, że przed naszym domem, we własnym ogrodzie rośnie dziedzictwo kultury europejskiej. I do tego ogrodu możemy sobie wchodzić, kiedy chcemy i w jakim stroju nam się podoba. Możemy sobie stawać przed słonecznikiem i
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze