ZBROJNE RAMIĘ TUSKA

Z Ciemnogrodu do Salonu Co ciekawe, Krzysztof Bondaryk, obecny szef ABW, tak wychwalany przy każdej okazji przez gazetę Michnika, przed laty był przez tę samą „Wyborczą” wściekle atakowany. Co się takiego stało, że Salon zmienił nastawienie? Odpowiedź jest niesłychanie prosta – to nie Salon się zmienił, ale Bondaryk wszedł do Salonu. Przełom w nastawieniu Krzysztofa Bondaryka nastąpił w 1996 r., po jego dymisji z funkcji szefa białostockiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa. Według nieoficjalnych informacji został odwołany z powodu tworzenia nielegalnej sieci agenturalnej na Białorusi bez uzgodnienia z ówczesnym szefostwem UOP. – Po odejściu ze służby Krzysztof związał się z biznesem, który ostatecznie nadał kierunek jego działaniu – mówi nam jeden z jego współpracowników. W 1997 r., po zwycięskich wyborach władzę objęła koalicja AWS–UW. Wicepremierem i jednocześnie szefem najpotężniejszego resortu – Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – został łódzki działacz Janusz Tomaszewski, współtwórca Akcji Wyborczej Solidarność i szef jej sztabu wyborczego. To właśnie on zajmował się najważniejszymi sprawami w swoim ugrupowaniu: finansami i kadrami. Tomaszewskiego, mającego doskonałe kontakty z politykami Unii Wolności (był zaprzyjaźniony m.in. z Mirosławem Drzewieckim, posłem UW z Łodzi) uważano za jednego z głównych konstruktorów koalicji AWS–UW. Niezwykle mocno związany z biznesem miał grupę swoich najbliższych współpracowników, których media nazwały „
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze