NA DORSZOWYM SZLAKU

Przy kutrze, którym za chwilę wypłynę w morze na połów dorsza, stoi dwóch uzbrojonych po zęby w sprzęt wędkarski mężczyzn. „Nieźle obładowani – myślę. – Zobaczymy, czy ilość przełoży się na jakość…”. Odwzajemniają moje ciekawskie spojrzenia, gdy ze swojego ekwipunku wyciągam aparat fotograficzny.
Szyper zaprasza nas na pokład. W ciszy ruszamy. Po drodze zgarniamy jeszcze grupkę podekscytowanych poznaniaków. Teraz kuter, jakby na przekór melancholijnej portowej przestrzeni, zaczyna tętnić życiem.

Senne Darłówko pomału zostawiamy za sobą. Tymczasem na pokładzie ciągle coś się dzieje. Mirek, Andrzej, Wojtek… – padają kolejno imiona uczestników wyprawy. Niektórzy integrują się...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: