Mariusz Troliński

Przy kutrze, którym za chwilę wypłynę w morze na połów dorsza, stoi dwóch uzbrojonych po zęby w sprzęt wędkarski mężczyzn. „Nieźle obładowani – myślę. – Zobaczymy, czy ilość przełoży się na jakość…”. Odwzajemniają moje ciekawskie spojrzenia, gdy ze swojego ekwipunku wyciągam aparat fotograficzny. Szyper zaprasza nas na pokład. W ciszy ruszamy. Po drodze zgarniamy jeszcze grupkę podekscytowanych poznaniaków. Teraz kuter, jakby na przekór melancholijnej portowej przestrzeni, zaczyna tętnić życiem. Senne Darłówko pomału zostawiamy za sobą. Tymczasem na pokładzie ciągle coś się dzieje. Mirek, Andrzej, Wojtek… – padają kolejno imiona uczestników wyprawy. Niektórzy integrują się, pociągając łyczek czegoś mocniejszego. Po udanej ceremonii, czas wziąć się do pracy. Jedni wyciągają swój sprzęt...
Piotr Ferenc-Chudy
Wielkopolanie w niebieskawych mundurach z hełmami niemieckiego wzoru na głowach odegrali załogi ciężkich karabinów maszynowych ustawionych na otwartej platformie w początku składu pociągu. Na drugiej platformie można było dostrzec opancerzonego forda. Gimnazjaliści i mężczyźni w sile wieku w cywilnych ubraniach, obok nich kobiety ze służby pomocniczej i sanitariuszki. W oczy rzucała się różnorodność wzorów umundurowania i uzbrojenia, ale takie były realia epoki. Powstające z niebytu państwo polskie nie dysponowało jednolitym wyposażeniem dla młodej armii. Nie zabrakło także harcerzy, byli najmłodszymi uczestnikami wyprawy – chłopcy w wieku od kilku do kilkunastu lat, pod opieką Zbyszka Rowińskiego. To niezawodni warszawscy „Zawiszacy”. Poznaniacy obsadzają stanowiskach...
Wielkopolanie w niebieskawych mundurach z hełmami niemieckiego wzoru na głowach odegrali załogi ciężkich karabinów maszynowych ustawionych na otwartej platformie w początku składu pociągu. Na drugiej platformie można było dostrzec opancerzonego forda. Gimnazjaliści i mężczyźni w sile wieku w cywilnych ubraniach, obok nich kobiety ze służby pomocniczej i sanitariuszki. W oczy rzucała się różnorodność wzorów umundurowania i uzbrojenia, ale takie były realia epoki. Powstające z niebytu państwo polskie nie dysponowało jednolitym wyposażeniem dla młodej armii. Nie zabrakło także harcerzy, byli najmłodszymi uczestnikami wyprawy – chłopcy w wieku od kilku do kilkunastu lat, pod opieką Zbyszka Rowińskiego. To niezawodni warszawscy „Zawiszacy”. Poznaniacy obsadzają stanowiskach...