CZYM JEST... DOBRO

Dodano: 12/09/2011 - Numer 8 (66)/2011

Wskazuje Arystoteles na „środek” jako na miarę rozwagi. Czy „środek” jest jednak zasadą? Nie jest nią, jeśli przez zasadę rozumiemy kryterium, które pozwala na określenie owego nie „za dużo” i nie „za mało”: ze środka jako zasady nie wynika takie kryterium. Na tę trudność wskazał również Arystoteles na początku VI księgi „Etyki nikomachejskiej”; lecząc kogoś, nie możemy wiedzieć tylko tego, że trzeba zrobić nie „za dużo” i nie „za mało”, ale to, co nakazuje sztuka leczenia i jak ten, kto jest z nią obznajomiony, bo rodzi się kolejne pytanie: podług jakich kryteriów określa to, co słuszne w danym przypadku, znawca dziedziny? Jeśli ktoś spodziewa się dokładnego dookreślenia tych kryteriów – zawiedzie się. Wskazanie bowiem na człowieka rozsądnego, jako na kogoś, kto dysponuje już tym kryterium, jest dla Arystotelesa wystarczającym dookreśleniem. Człowiek rozsądny wie, gdzie jest ów środek. I to on staje się „żywą miarą nadwyżki i niedostatku”, jak to określa Ricoeur. Nie sposób wskazać tu innych reguł. Człowiek rozsądny potrafi właściwie odnosić się do swych uczuć i właściwie działać, a owo „właściwie” odsyła nas właśnie do jakichś, określonych kryteriów. Moralnych? Wydaje się, że krążymy w błędnym kole: jeśli bowiem o tym, co należy czynić, nie decydują reguły, ale rozstrzyga się to na nowo w każdej sytuacji, i tym, kto potrafi to zrobić, jest człowiek rozsądny, to rodzi się pytanie, dlaczego to potrafi i podług jakich reguł rozstrzygnięcie to następuje? Czy decydującą rolę
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze