PAŃSTWO DONALDA JAK STAJNIA AUGIASZA

Państwo przyjazne, ale inaczej Prawo i Sprawiedliwość przez swych krytyków określane jest często mianem partii populistycznej, o socjalistycznych inklinacjach. Platforma Obywatelska to z kolei ugrupowanie „fachowców”. Na czym, jak na czym, ale na gospodarce i finansach „orły Donalda” znają się najlepiej – przekonywały nas mainstreamowe media. Kiedy rządzący w latach 2005–2007 „populiści” z PiS obniżyli podatki do 18 i 32 proc., zmniejszyli składkę emerytalno-rentową, ich decyzje, choć korzystne, uznane zostały za niewystarczające. Prawdziwą rewolucję ekonomiczną przeprowadzić miała Platforma. W kampanii wyborczej Donald Tusk mówił o cudzie gospodarczym, na jaki nasz kraj niewątpliwie zasługuje. Obiecywano niższe podatki i radykalne ułatwienia dla przedsiębiorców. Tymi ostatnimi zająć się miała komisja Przyjazne Państwo, z posłem milionerem z Lublina na czele. Ten specjalista od taniego wina i plastikowych penisów zajmował się wszystkim – chamskimi happeningami, atakowaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i polityków opozycji, po katastrofie smoleńskiej obrażaniem jej ofiar. Ostatecznie odszedł z PO i z Sejmu, a jego kanapowa partyjka znalazła się na marginesie sceny politycznej. Projekty komisji ugrzęzły w procedurze legislacyjnej. – „Przyjazne Państwo” to zwykły pic na wodę – mówi nam zastrzegający anonimowość polityk PO. – Prawda jest taka, że aby ułatwić życie biznesowi, wystarczy jedna dobra ustawa o swobodzie gospodarczej. Komisja Palikota służyła jedynie
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze