Pełzająca bieda, realna pustynia

Pustoszejące ulice małych, średnich, a coraz częściej i dużych miast. Upadek handlu i polskich przedsiębiorstw. Miliony wyjeżdżające za granicę. Exodus nie dotyczy już tylko młodych – przed biedą uciekają całe rodziny. Do wyjazdu zmuszani są najlepsi. Za to zawsze zostają nieudacznicy, na rządowych i samorządowych posadkach. No i niedostosowani, grzebiący po śmietnikach.

Na szklanym ekranie trwa kolejne show. Głupawe i prymitywne gwiazdki każą nam się cieszyć z rozwoju Polski. Gdy ktoś, jak Jerzy Janowicz, zepsuje im sielankę, spadają nań gromy krytyki. Prawda jest jednak brutalna – polski kapitalizm, wolny rynek, przedsiębiorczość zarżnięto. Dzisiejsza Polska jest krainą dyskontów, beznadziei, upokarzającej i demoralizującej biedy.
Kielce, stolica województwa świętokrzyskiego. Jest sobotni wieczór. W centrum miasta uderza pustka. Ulicami nie chodzi nikt. – Tu tak zawsze. Po godzinie 19 wszystko zamiera. Młodzi wyjechali, starsi zostają w domach. Miasto się wyludnia – mówi kolega z mojego rodzinnego miasta, którego odwiedziłem.
Piwko sączymy w niezłej kiedyś knajpie. Niestety, z normalnego lokalu stała się żulernią. Miejscem dla ludzi bez szans, nadziei i perspektyw. Wieczór trudno nazwać udanym.
Kolejny dzień. Wracamy z żoną do Warszawy. W okolicy kieleckiego Dworca PKP chcemy coś na szybko zjeść. Okazuje się to niemożliwe. Barów z jedzeniem po prostu nie ma bądź są zamknięte.
Na pierwszym planie widać natomiast Węzeł Żelazna, czyli trasę szybkiego ruchu w środku miasta. Obiekt dumy lokalnych władz. Pusty, jak całe Śródmieście. Robi przygnębiające wrażenie. Jednak o ile o węźle samorządowcy i lokalne media mówią chętnie, o tyle wyludnianie miasta nie stanowi dla nich problemu. Jak stwierdził jeden z lokalnych prominentów, „ludzie się bogacą, kupują domki za miastem, dlatego wyjeżdżają”. Prawda jest jednak zgoła inna. A Kielce stanowią jedynie przykład. Podobne rzeczy dzieją się w całej Polsce.

...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: