Skutki wspierania lewej nogi

Okrągły Stół zapewnił stronie komunistycznej realny wpływ na władzę, ale bez mandatu demokratycznego. Prezydentura Wałęsy ten mandat postkomunistom zapewniła – z byłym premierem, mecenasem Janem Olszewskim rozmawia Przemysław Harczuk

Panie Premierze, środowiska niepodległościowe, które Pan reprezentuje, przez lata domagały się prawdy o przeszłości Lecha Wałęsy. Książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka dowodziła, że były prezydent był TW „Bolkiem”. Autorzy byli jednak odsądzani od czci i wiary. Ujawnienie zawartości szafy Kiszczaka potwierdza, że mieli rację. Odczuwa Pan satysfakcję?
Ciężko tu mówić o satysfakcji, raczej o smutku. Smutku, bo okazuje się, że prawda o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy, który jednak w latach 80. był twarzą i symbolem „Solidarności”, może być nawet dużo gorsza niż przedstawili to w swojej książce Cenckiewicz z Gontarczykiem. Oczywiście sprawa Wałęsy w żaden sposób nie może umniejszyć historycznej roli, jaką odegrał wielomilionowy ruch „Solidarności”.

Wróćmy do początków transformacji ustrojowej w Polsce. Po wojnie na górze, w roku 1990, Lech Wałęsa publicznie deklarował się jako zwolennik przyśpieszenia zmian, a Pana środowisko w wyborach prezydenckich poparło kandydaturę lidera „Solidarności” jako przeciwwagę dla Tadeusza Mazowieckiego...
Nie wypieram się tego, że popierałem wtedy kandydaturę Lecha Wałęsy. W trakcie kampanii pisałem nawet jego program. Jednak już po wyborze, gdy Wałęsa wygrał drugą turę ze Stanisławem Tymińskim, można było się zorientować, że żadnego przyśpieszenia nie będzie.W programie głównym postulatem było jak najszybsze rozwiązanie sejmu kontraktowego, w którym na mocy umów Okrągłego Stołu większość miały zagwarantowane siły postkomunistyczne, przeprowadzenie w pełni demokratycznych wyborów do Sejmu i Senatu. Lech Wałęsa odnosił się do tego dość niechętnie, już wtedy zaczął mówić o potrzebie wspierania lewej nogi....
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: