Numer 1 (47)/2010

Marcin Wolski
Czego nie zobaczymy w Sali Multikina I tu zaczyna się kłopot. O ile w sensie technicznym czy nawet pomysłowym osiągnięte zostały realizacyjne szczyty, myślowa zawartość jest poniżej morałów baśni braci Grimm. Katastrofa jest przeważnie dziełem ślepego losu, a jej bezpośrednim sprawcą – planetoida, która wypadła ze swej trajektorii, nagła aktywność Słońca niszcząca życie na naszej planecie lub najnowszy straszak – zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Niekiedy sprawcą nieszczęścia bywa wirus, który wydostał się z laboratorium, albo komputerowa sieć, która wyrwała się spod ludzkiej kontroli i zamierza zlikwidować kłopotliwych białkowców albo pasożytować na nich (jak w „Matrixie”). Wszystkie te klęski mają charakter niezawiniony. Co najwyżej można obciążyć odpowiedzialnością...
Klaudiusz Wesołek
Aby to zrozumieć, należy cofnąć się do przełomu lat 80. i 90. – do okresu zmian systemowych, które w wielu dziedzinach były jedynie kosmetyczne. Tak było w wymiarze sprawiedliwości, a w sądownictwie praktycznie nie było zmian wcale. Stwierdzono, że weryfikacja sędziów byłaby naruszeniem niezawisłości. Cóż za pokrętność! Sędziowie, którzy w okresie PRL wsławili się dyspozycyjnością, wasalną służalczością i brakiem niezawisłości, zostali uchronieni przed weryfikacją właśnie w imię niezawisłości. A ich obrońcy odpowiadali, że przecież nie mamy dowodów na to, iż wyroki wydawali pod dyktando. I na tym się dyskusja skończyła. Do nowej rzeczywistości weszliśmy z bardzo pobieżnie zweryfikowaną prokuraturą i w ogóle niezweryfikowanym sądownictwem. Kiedy w 2003 r. przeglądałem akta IPN, już w...
Tomasz Sakiewicz
Równouprawnienie kobiet wynikające z upadku stanu rycerskiego dało im trochę praw politycznych i życiowych. Za to całkowicie pozbawiło etosu bogiń. Taka była, niestety, prawidłowość rozwoju cywilizacji, szkoda kobiet, ale postęp czasem oznacza drogę w dół. Nie zrozumieliśmy tamtych doświadczeń. Politycy znowu chcą wyrządzić niewiastom krzywdę. W myśl nowego prawa na dziesięciu brutalnych, niewrażliwych, pozbawionych zdolności do duchowego wznoszenia się mężczyzn ma pojawić się tyleż samo kobiet. Czy dziesięciu mężczyzn wartych jest jednej kobiety? Zdecydowanie wolę tę jedną, szczególnie u swojego boku. Parytety to próba pohańbienia aniołów i przerobienia kobiecej jakości w męską ilość. Czy można porównywać ziemniaki do szampana? Lubię ziemniaki, ale układanie menu na zasadzie „jeden w...
Małgorzata Matuszak
Powinność dzielnego działania spełniana być winna nie z tego wyłącznie względu, że jest powinnością, ale – przede wszystkim – dlatego, że przyczynia się do urzeczywistnienia dobra swojego i innych, że dzięki niemu nam i naszym bliskim „dobrze się wiedzie”. Ogólnie rzecz biorąc, powiedzieć można, że ton etyki greckiej jest odmienny od tonu etyki współczesnej: kieruje się ona nie tyle w stronę imperatywów, ile w stronę „atrakcyjności” – dobra, wartości i działania, które je właśnie ma na względzie. Przeciwieństwem piękna cnoty jest w etyce tej brzydota nieetycznego postępku. Problemowi miejsca przyjemności w życiu człowieka poświęcony jest Platoński dialog zatytułowany – od imienia jednego ze współrozmówców Sokratesa – „Fileb”; w dialogu tym Platon pyta o najlepszy sposób życia dla...
Mateusz Matyszkowicz
Nie jest łatwo wpaść na trop pięciu ton karpia. Ta ogromna, zapadająca w pamięć i pobudzająca wyobraźnię góra ryby w naszej literaturze występuje wyjątkowo rzadko. Jeśli więc natrafimy na wzmiankę o podobnym ewenemencie, zróbmy wszystko, aby nie przepuścić okazji i podążajmy za tropem. Dla mnie początkiem wędrówki była nie „Saga o Jarlu Broniszu”, bo tam wątek karpia jest wyjątkowo przemilczany, ale słaba literacko, za to genialna faktograficznie książka prof. Mariana M. Drozdowskiego o Władysławie Grabskim seniorze. Dowiedziałem się z niej, że ten wybitny polityk i gospodarz ze swojego 500-hektarowego gospodarstwa uzyskiwał pięć ton karpia. A ponieważ nie tylko chciałem się o tym dowiedzieć i nie sama waga karpia była tu ważna, ale obraz gospodarstwa, w którym takie cuda się działy...

Pages