EUROPA, CZYLI STREFY WPŁYWÓW

Kierunki ekspansji wielkiej piątki Francja stara się rozdawać karty w Afryce, ale też w niemałym stopniu w krajach arabskich. Chce być hegemonem wśród krajów połączonych Morzem Śródziemnym. W ostatnim czasie pozyskała ku temu skuteczny instrument: za czasów prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego Unia Europejska, pod wpływem Francji stworzyła, wraz z krajami tego regionu, Unię Śródziemnomorską. To realny „pas transmisyjny” wpływów Paryża. Świadczy o tym choćby budżet, ok. 20-krotnie większy (!) niż budżet Partnerstwa Wschodniego. Ta „śródziemnomorska noga” UE znaczy o wiele więcej niż dopiero wykształcająca się „noga wschodnia”. Francuska obecność jest egzemplifikowana w tym szeroko rozumianym obszarze również wpływami nieformalnymi. Gdy w styczniu 2008 r. prezydent Egiptu Hosni Mubarak godził przywódców Izraela i Palestyny, uzyskując kolejny krótkotrwały rozejm na Bliskim Wschodzie, było tajemnicą poliszynela, że następca Anwara Sadata realizował scenariusz napisany przez prezydenta Republiki Francuskiej. Sarkozy do tego stopnia się z tym nie krył, że złożył Mubarakowi wizytę kilkanaście godzin przed nieformalnym szczytem Izrael–Palestyna–Egipt, którego gospodarzem był właśnie prezydent tego ostatniego kraju, jak gdyby był oficjalnym suflerem w bliskowschodnim teatrze politycznym. Skądinąd Francja jest dziś tym bardziej wiarygodna w rozmowach z państwami arabskimi, że coraz większy odsetek obywateli tego kraju to ludność pochodzenia arabskiego, będąca w dużym
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze