STYCZEŃ 2010

Chciałoby się nawet jakoś oddzielić owe dzieci Epoki Wodnika, prawiące o pokoju i miłości itd., od tego, co wyczyniano na uczelniach. Palenie książek (nawet prawniczych), dewastowanie budynków, atakowanie profesorów, po prostu niszczenie zadań uniwersytetów. Ale czy jest to możliwe?

Można mówić, że hippisi „zaledwie” promowali permisywność bez granic, podczas gdy „rewolucjoniści” czcili nie żadnych pacyfistów, lecz Mao, Castro i Ho. Nie prezentowali „miłości”, lecz wściekłość (rage). Nie chcieli poprawić, zmienić Ameryki, lecz ją zniszczyć. Ale przeprowadzenie takiego rozróżnienia wcale nie jest proste.

Jak sklasyfikować Cohn-Bendita czy Joshkę Fishera? Co...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: