CZAS BEZ HONORU

Sowieckie słowo honoru Wyrok sądowy jest jak słowo dane przez sąd podsądnemu: zostałeś skazany na tyle lat, po tym czasie wyjdziesz na wolność. Wyroki w procesie przywódców Państwa Podziemnego nie były – co zachwycało zwłaszcza prasę angielską – wysokie. Generał Okulicki, ostatni dowódca AK, otrzymał 10 lat; delegat rządu na kraj, wicepremier Jan Stanisław Jankowski – 8, Stanisław Jasiukowicz, zastępca delegata Rządu i wiceprezes Stronnictwa Narodowego – 5, Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodu, przywódca PPS-WRN – został zwolniony 1 listopada 1945 r. i powrócił do Polski. Okulicki został zamordowany najprawdopodobniej już w Wigilię 1946 r., Jankowski – w więzieniu we Władymirze w 1953 r., dwa tygodnie przed końcem wyroku. Również przed upływem wyroku zamordowano na Butyrkach Stanisława Jasiukowicza. Pużak został uwięziony w PRL i wykończony w więzieniu w Rawiczu 30 kwietnia 1950 r. O postawie Kazimierza Pużaka pisała Maria Dąbrowska: „Jestem rzymskim katolikiem narodowości polskiej. Więcej nic nie mam panom do powiedzenia”. Takie słowa Kazimierz Pużak skierował 5 listopada 1948 r. do „sędziów” WSR w Warszawie. Gdy „sędziowie” nalegali, by zaczął zeznawać, dodał tylko: „Dla człowieka stojącego nad grobem jak ja, byłoby śmiesznym i patologicznym zjawiskiem odwoływać cokolwiek ze swego życia”. „Oto postawa godna Rzymianina” – dodawała pisarka. Pużak miał szansę ocalenia życia, ale odmówił. Tym samym wydał na siebie wyrok. Oficjalnie umarł w

     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze