KOBIETA JAKO HEGEMON

Co by było, gdyby z powierzchni naszej planety nagle zniknęli mężczyźni? Podejrzewam, że nie wytworzyłoby to powszechnego egalitaryzmu, nie zlikwidowało „wyścigu szczurów” (szczurzyc) ani wojen. Część kobiet przejęłaby role męskie – co zresztą już się dzieje na dużą skalę – reszta pozostałaby przy dawnym wizerunku. Wątpię, aby Condoleezza Rice czy kolejna żona Władimira Putina (spadkobierczyni obecnego cara Rosji) albo Julia Tymoszenko przekuły arsenały zbrojeniowe na lemiesze. Mężczyźni – wciąż jednak istniejący! – znajdują się w coraz gorszej sytuacji. Liberalna demokracja lansuje wartości ludyczno-estetyczne, naigrywając się często z wartości męskich, honorowych – rycerskich. Cywilizacja Zachodu coraz bardziej odwzorowuje mentalność kobiet wyzwolonych. I jakkolwiek większość pań dystansuje się wobec ruchów feministycznych, równocześnie pełnymi garściami czerpie ze zmian prawnych i obyczajowych powstających w wyniku politpoprawnych przepoczwarzeń świata.Regres męskości Dlaczego Izabela Łęcka zachwycała się trzeciorzędnym artystą (skrzypek Molinari) czy obleśnym bawidamkiem (Kazio Starski), a pogardzała mężczyzną silnym i szlachetnym (Stanisław Wokulski)? W „Regresie człowieczeństwa” Konrada Lorenza czytamy: „W przypadkach, kiedy wybór partnera płciowego należy do samicy, współzawodnictwo samców polega prawie wyłącznie na rozwinięciu możliwie najbardziej efektywnej »techniki reklamiarskiej«”. Przykładem tego są jelenie ze swoim gigantycznym porożem.
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze