WESOŁEJ APOKALIPSY!

Czego nie zobaczymy w Sali Multikina I tu zaczyna się kłopot. O ile w sensie technicznym czy nawet pomysłowym osiągnięte zostały realizacyjne szczyty, myślowa zawartość jest poniżej morałów baśni braci Grimm. Katastrofa jest przeważnie dziełem ślepego losu, a jej bezpośrednim sprawcą – planetoida, która wypadła ze swej trajektorii, nagła aktywność Słońca niszcząca życie na naszej planecie lub najnowszy straszak – zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Niekiedy sprawcą nieszczęścia bywa wirus, który wydostał się z laboratorium, albo komputerowa sieć, która wyrwała się spod ludzkiej kontroli i zamierza zlikwidować kłopotliwych białkowców albo pasożytować na nich (jak w „Matrixie”). Wszystkie te klęski mają charakter niezawiniony. Co najwyżej można obciążyć odpowiedzialnością przedstawicieli władz, którzy zlekceważyli pierwsze sygnały niebezpieczeństwa, beztroskich naukowców lub indywidualnych maniaków. Nie zauważyłem natomiast, poza bredniami nawiedzonych wariatów, którzy pojawiają się w większości takich produkcji (czy to „12 małp” czy „2012”), refleksji, że może ludzkość zasłużyła na taki los, że kataklizm jest rodzajem kary, jak biblijny potop czy Sodoma i Gomora. Bohaterowie, zanim nadejdzie zagłada, są zadowoleni ze świata, w jakim żyją, nie zastanawiają się nad imponderabiliami, nie prowadzą dyskusji światopoglądowych. Przeważnie nie wierzą w Boga, a nawet jeśli, to nie uważają go za stronę w kataklizmie. Obraz rozmodlonego tłumu ginącego wraz z Bazyliką
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze