PONIEŚLI WILKA

Jakiś czas temu głośnym echem odbiła się informacja o postawieniu zarzutów karnych dziennikarzowi Radia Zet oraz dziennikarzowi TVN24. Zapanowało oburzenie mainstreamowych mediów: groźba więzienia dla tych, którzy rzekomo mieli ujawnić tajemnicę państwową, to nic innego, jak próba zastraszenia środowiska i działania w kierunku ograniczenia wolności słowa. Zgoda. Jednak by w pełni zrozumieć sytuację, należy cofnąć się o kilka miesięcy. Na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku Radio Zet wykryło przerażającą aferę. Dowiedziało się, iż dziennikarze „Gazety Polskiej” – szczególnie moja skromna osoba – wchodzili w posiadanie tajemnic państwowych, a źródłem przecieku miał być prezes IPN. Tłumacząc na język prostych faktów – jedni dziennikarze podpuszczeni przez służby i polityków donieśli na drugich, że ci opublikowali niejawne informacje. Pikanterii temu kuriozalnemu wydarzeniu dodaje fakt, że denuncjatorzy – przede wszystkim z Radia Zet i nieco później z „Gazety Wyborczej” – działali anonimowo. „News” Zetki nie miał autora (notabene dziś po tym wiekopomnym komunikacie – wówczas rzekomo tak ważnym – nie ma na stronach internetowych tej rozgłośni ani śladu)! Taki skromny czy może przerażony, że redakcja „GP” będzie chciała dokonać na nim krwawej zemsty? Ja obstawiam, że zawstydzony. Wziął udział w wyjątkowo brudnej akcji przeciw swoim kolegom po fachu, doskonale wiedział, iż ma ona znamiona politycznej egzekucji niewygodnej redakcji i zapewne niewygodnego prezesa IPN, bał się
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze