W TEHERANIE KRZYCZĄ Z DACHÓW

Ulicami Teheranu suną procesje upamiętniające tragiczną śmierć Husseina. 1330 lat temu syn Alego wpadł wraz z całą swą załogą w zasadzkę nieopodal miasta Karbala. Wszystkich mężczyzn łącznie z Husseinem pomordowano, a ich bezgłowe ciała pozostawiono bez pochówku. Dzisiejsi Irańczycy nie są jednomyślni co do obchodów święta Aszury, najważniejszego wydarzenia religijnego szyickiego islamu. W 2009 r. obchody zostały wykorzystane przez zwolenników ruchu reformatorskiego. Rząd irański nie zastanawiał się długo nad użyciem broni wobec protestujących. Nigdy wcześniej w historii Islamskiej Republiki nie zdarzyło się, by podczas Aszury wieszano skazańców, ale w roku 2009 święto miało wyjątkowy charakter. Przeciwnicy reżimu wystąpili przeciw władzy w Teheranie. Żałoba po Husseinie zbiegła się z hasłami: „Śmierć dyktatorowi!”, „Chamenei to morderca”! Mieszkańcy Teheranu duszą się od smogu. Na placu Tadjrisch stoi tablica informacyjna podająca aktualny stopień zanieczyszczenia powietrza. Wskaźniki są fałszowane, ale tutaj fałsz jest jak powietrze, nikt się nie dziwi. Ruch uliczny to jedna wielka katastrofa. Samochody, które 30 lat temu opuściły taśmę produkcyjną, i autobusy-antyki wypuszczające kłęby dymu. Znani z anarchistycznego stylu jazdy teherańczycy łamią wszystkie możliwe przepisy ruchu drogowego. Być może na swój własny sposób odreagowują wszechobecny dyktat posłuszeństwa. Iran jest krajem kontrastów. Przygnębiające dzielnice przemysłowe sąsiadują z malowniczymi zakątkami na
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze