Mateusz Matyszkowicz

Mateusz Matyszkowicz
„Mickiewicz rozważał wydanie…” – jakby Mickiewicz był autorem jak inni. Jakby nie był natchnionym wieszczem, prorokiem niepatrzącym na popularność. Jakby był autorem, a jego biograf nie mickiewiczologiem, lecz biografistą, takim, jakich mieli Bernard Shaw i Paris Hilton. „Opłacili jednak czynsz z góry i nie mogli się wyprowadzić” – czyż to nie banalne? Dziś małe polecenie książki, która jest księgarską nowością, ale jej niecodzienność sprawia, że zasługuje na wzmiankę w rubryce, gdzie mowa o lekturach nie na czasie. A więc „Adam Mickiewicz. Życie romantyka”. Jej autor, Roman Koropeckyj, przyjął perspektywę badawczą zupełnie inną od tych, które wybrali jego poprzednicy. Mamy tu do czynienia z biografią wieszcza, który wieszczem nie jest. Albo...
Mateusz Matyszkowicz
Podszedł do mnie smutny konserwatysta. Poprawił fular i strzepnął z marynarki pyłek. Zacytował Voegelina i wypuścił dym z fajki. Uśmiechnąłem się do niego. Nie zrozumiał. Czy konserwatyzm jest z natury śmiertelnie poważny? Niektórzy mówią, że tak, bo odnosi się do spraw ostatecznych, w tych zaś nie ma miejsca na choćby cień ironii. Ponadto – to chyba dzisiaj wydaje się decydujące – świat błaznuje. Konserwa stara się zaś stawać tym tendencjom na przekór. Konserwatyści to dziś najwięksi buntownicy. Ich sprzeciw wobec rewolucji jest tak gwałtowny, żarliwy i apodyktyczny, że w swoim zaangażowaniu przerasta wszystkie rewolucje światowe razem wzięte. Bez powagi Z czego bierze się współczesny brak powagi? Ma on swoje przyczyny kulturowe i...
Mateusz Matyszkowicz
Niektórzy szukają poradników pod wspólnym tytułem: jak żyć? W większości jest to jednak słaba i ogłupiająca lektura. By jednak odpowiadać sobie na to ważne pytanie, polecam czytanie ksiąg świętych oraz podręczników reżyserii. Nie żartuję. Reżyseria jest sztuką interpretacji, ale interpretacji wcielonej. Nie zatrzymuje się na objaśnieniu tekstu i opatrzeniu go stosownymi przypisami, tylko bierze na siebie jej unaocznienie. To wszystko musi się wydarzyć na scenie, rozegrać między aktorami w ściśle zaprojektowanej scenerii. Musi wywołać zamierzony skutek i wejść w interakcję z widownią. Tak bardzo narzekają na to reżyserzy filmowi, którzy zamknięci ze swoją ekipą mają bardzo ograniczoną możliwość obserwowania reakcji na swoje dzieło i modyfikowania...
Mateusz Matyszkowicz
Edo, Japonia sprzed kilku wieków jest nam bliższa, niż mogłoby się wydawać. Zatrzymywanie chwili, która umyka, to cel znacznej części kulturowych elit Europy. Warto to zdemistyfikować. Mówi się, że ze Wschodu czerpiemy światło – ex Oriente lux. Historycy filozofii chętnie podkreślają, że europejska filozofia powstała pod silnym wpływem orfików, a więc azjatyckiej sekty. Dla chrześcijan to pojęcie oznacza jeszcze coś innego. Jerozolima jest na Wschodzie i to z niej przyszło światło, a więc Chrystus. Dzisiejsi natomiast Europejczycy, zarówno ci zwykli, chodzący na kursy jogi, jak i ci bardziej wysublimowani, szukają inspiracji w filozofii już nie Bliskiego, lecz Dalekiego Wschodu. Nie uświadamiają sobie jednak, że nie muszą daleko szukać. W tożsamość...
Mateusz Matyszkowicz
Średniowieczni mnisi buddyjscy pisali o ulotności i kruchości wszystkiego, co nas otacza, by uprzytomnić swoim współczesnym, że marne to wszystko i niewarte naszej uwagi. Choć ich perspektywa była zupełnie inna niż proroków Izraela i myślicieli wczesnego chrześcijaństwa, to jednak odnaleźć można wiele wspólnych dla nich motywacji. Minęło kilkaset lat i u progu XVII wieku, w czasach, gdy Japonią zaczął rządzić reżim Tokugawów, stary motyw kruchości życia uległ całkowitej przemianie. Podstawowa obserwacja pozostała ta sama: wszystko jest chwilowe i ulotne. Wniosek, jaki z tego wyciągano, był jednak zupełnie inny. Skoro wszystko jest tak kruche, to potrzebuje z naszej strony specjalnej uwagi. Artyści japońscy skupili się więc na...

Pages