Personalista wśród krytyków

W jego dorobku znajdują się m.in. dwie broszury, które w kraju po raz pierwszy ukazały się nakładem „Więzi” w 1987 r. Tomik opracował prof. Krzysztof Dybciak. To „Krytyka personalistyczna” i „Egzystencjalizm chrześcijański”. Kiedyś czytałem je z mieszanymi uczuciami. Po pierwsze, Mounier i Marcel, na których opiera się Terlecki, nie należą do mojej bajki. Wolę Maritaina, a jeszcze bardziej samo źródło, czyli św. Tomasza. Po drugie, nie wszystkie praktyczne zastosowania mounieryzmu – jak choćby nasza „Więź” czy nieco ostrożniejszy w kierowaniu się tym wzorcem „Tygodnik Powszechny” – cieszą się moją atencją. Ot, są. Niech będą. Sam Terlecki politycznie wybrał inaczej, został przecież na emigracji. Po trzecie, z mounierystami jest taki problem, że nie zawsze wiadomo, kiedy myślą realistycznie, a kiedy bełkoczą. Co natomiast w tej próbie jest cenne i godne podjęcia? Z pewnością zamysł znalezienia szerszej chrześcijańskiej podstawy pisania o literaturze. Czyli coś, co w katolickim kraju jest nadal deficytowe. Tu nie chodzi o ideologizowanie czytania, ale o znalezienie do lektury właściwego stosunku. Jeśli krytyka musi uwzględniać także koncepcję pisarza, to tę trudno zrobić w oderwaniu od podstaw filozoficznych. I za to poszukiwanie, połączone z ogromną pracą organizacyjną, redaktorską i nauczycielską, niech będzie Terleckiemu chwała. Więc to wszystko myślę o mounierystach i o Terleckim. Dziś o mounierystach już raczej cicho, znaleźli sobie zasłużone miejsce w historii filozofii
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze