Błazen bez gniewu i uprzedzenia

Ów krytycyzm zwracał się nie tylko przeciw samym komunistom i rządzonemu przez nich państwu, lecz także – a może nawet przede wszystkim – przeciw głównemu nurtowi życia opozycyjnego. Krytykowany jest więc np. Piotr Wierzbicki i jego „Myśli staroświeckiego Polaka”. Nie waha się napisać o książce nachalnej i dyletanckiej. Ale to nie Wierzbicki jest najważniejszym oponentem. Wielokrotnego przypominania wymaga przede wszystkim esej „Podzwonne dla błazna”, esej najbardziej proroczy z całego tomu. Legutko polemizuje w nim z artykułem, który Adam Michnik zamieścił w tomie poświęconym Kołakowskiemu. Opozycja kapłana i błazna na trwałe już weszła do powszechnego myślenia o kulturze. Kapłan to tradycjonalista, strażnik wartości, stronnik absolutu. Narzuca katechizm i z niego rozlicza – w nim miał tkwić zalążek totalitaryzmu. Błazen zaś to libertyn i wolnomyśliciel, który wykpiwając, zamyka drogę totalitaryzmem. Esej Michnika, który wykorzystuje ten motyw wzięty z Kołakowskiego, jest wezwaniem do powrotu do libertyńskich wartości czy też raczej do libertyńskiej postawy. Zagrożeniem ma być bowiem „druga zdrada klerków”, jak Michnik nazywał wtedy sojusz intelektualistów z Kościołem. Odpowiedź Legutki jest brawurowa i stanowi obowiązkową lekturę dla wszystkich uczestników dzisiejszej debaty publicznej. Choć bowiem od napisania tego eseju minęło ćwierć wieku, to sam problem powrócił i występuje w postaci bardzo podobnej do tej z lat 80. Przy czym wówczas było to raczej zagadnienie czysto
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze