Subtelne szczęście konserwatysty

Dodano: 04/12/2012 - Numer 11 (81)/2012

Złośliwy konserwatyzm Pojawia się czasem w człowieku taka złośliwa przyjemność. Może i nie taka zła. Bulwersowanie często przynosi dobre owoce. Dysonans poznawczy jest zawsze zdrowy, o ile stanie się początkiem zrewidowania fałszów. Ale i w tym łatwo o przesadę. W ten sposób Mackiewicz stał się ofiarą zjawiska, które sam zdefiniował: nie trzeba o tym głośno mówić. Z jednej strony, na Mackiewicza nikt ręki nie podniesienie, bo ma opinię pisarza niepokornego i arcyprawicowego. Z drugiej strony, o niektórych jego utworach lepiej milczeć. Jeśli tak wygląda kult Mackiewicza, to pewnie przewraca się on w grobie. Nie oczekiwał, że będziemy go wielbić, nie był zapatrzonym w siebie Gombrowiczem. Lubił za to mocne starcia ideowe z tymi, do których było mu najbliżej. Być może więc nadszedł czas, by z dziedzictwem Józefa Mackiewicza zacząć się zmagać. Jego wizji nie trzeba przyjmować, ale z pewnością należy ją przetrawić. Zacznijmy jednak od elementarnego pytania. Kim był Józef Mackiewicz i czy na pewno był konserwatystą? W imię czego bowiem walczył? Dlaczego był antykomunistą?Co mówi? Mackiewicz nam mówi: nie niszczcie mojej wolności. Nie niszczcie, po pierwsze, mojego Wielkiego Księstwa Litewskiego, w którym w relacjach międzyludzkich i między grupami etnicznymi nie przeszkadzały granice. Staje więc w obronie pewnej mikropolityczności, której zagraża totalizm narodowy. Nie ma to nic wspólnego z krytyką państwa jako takiego. W końcu projekt Wielkiego
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze