Powrót do klasyków

Dodano: 02/07/2012 - Numer 6 (76)/2012

Choroba Europy Filozofowie, których nazywa się mistrzami lub też ojcami nowoczesności, a przy okazji mistrzami podejrzeń, mieli odrzeć człowieka z metafizycznej powłoki, szkodliwego mitu i kośćca, na którym było zbudowane dotychczasowe społeczeństwo. Wywodzący się z lewicy heglowskiej Feuerbach, krytycznie z niego czerpiący Marks i wiedeński lekarz Freud osiągnęli, co zamierzali. Dziś wydaje się niemożliwy powrót do człowieka przed Feuerbachem. Jakby odjechał z tego świata z wilczym biletem. Tak też przekonują nas współcześni mistrzowie, nawet ci, którzy z nostalgią myślą o dawnych koncepcjach, szczegółowo je badają i przekazują studentom. Sami często czują się dobrze w rolach archiwariuszy, czym tylko przypieczętowują dekadencki charakter naszej kultury i jej niezdolność do zmierzenia się z rzeczywistością. Badania zatem nad Arystotelesem i św. Tomaszem – zwłaszcza te, które prowadzi się na kontynencie europejskim, tam, gdzie największe wpływy filozofii francuskiej i niemieckiej – są całkowicie oderwane od przedmiotu, który klasyków zajmował. Trochę tak, jakbyśmy zafascynowali się malarzami holenderskimi, ale nie mieli już pasji do poznawania świata, który ich pociągał i nęcił ich pędzle. Z drugiej strony, istnieją tradycyjnie nastawieni filozofowie, którzy na mocy własnej decyzji postanowili unieważnić wszystko, co stało się w filozofii przed Feuerbachem, przed oświeceniem, przed Kartezjuszem albo nawet przed przewrotem nominalistycznym w dojrzałym
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze