Smoleńsk jako informacja

Dla tych, którzy nie widzieli Zarazem jednak, o czym często zapominamy, Smoleńsk to informacja. Dla nas – tych, którzy w większości nie widzieli szczątków, a już tym bardziej nie byli naocznymi świadkami tego zdarzenia – Smoleńsk jest przede wszystkim informacją. Ma ona charakter niesłychanie skondensowany. Wystarczy bowiem powiedzieć „Smoleńsk”, by każdy odtworzył od razu cały system skojarzeń. Znajdą się w nim tzw. zdania o faktach, ale także elementy oceny moralnej i komponenty uczuciowe. Jest to jedno z nielicznych słów w naszym życiu publicznym, wobec którego nikt nie jest obojętny. Nawet odrzucenie tzw. narracji smoleńskiej zawiera w sobie i silny ładunek emocjonalny, i rozbudowany system przekonań dotyczących tego, co tam „naprawdę” się stało. Słowo prawda nie jest obojętne dla żadnej ze stron sporu politycznego. Posługują się nim nawet ci, dla których był to zwykły wypadek – takie stwierdzenie wymaga bowiem dość konsekwentnego systemu przekonań. Dlatego w Polsce prawie nie ma ludzi obojętnych wobec sprawy smoleńskiej. Problem polega raczej na tym, że jedni wypowiadają zdania fałszywe, a drudzy nie. I jeszcze jedna dystynkcja. Jedni biorą pod uwagę zmianę swoich przekonań pod wpływem pojawiających się informacji, a drudzy nie. Ci, którzy wypowiadają zdania fałszywe, dzielą się zaś na tych, którzy są w błędzie i na tych, którzy kłamią. Wykluczmy na chwilę z naszej analizy tych, którzy kłamią. Zostaną więc błądzący i niebłądzący. W obu grupach zaś
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze