Własne ścieżki Cata

Nie, tu chodzi o coś innego. Pewnie o coś na pograniczu dobrego wykształcenia i mentalnej niezawisłości. Książka o Sowietach jest dobrym tego przykładem. W końcu był to temat, który dziś nazwalibyśmy drażliwym, który trzeba poruszać ostrożnie i z odpowiedzialnością. Doświadczenie wojny 1920 r. i ciągłego zagrożenia z sowieckiej strony, wreszcie walka z infiltrowaniem kraju przez służby bolszewickie – to wszystko sprawiało, że taką książką można się było narazić. Bo zbyt krytyczna albo przeciwnie – niedostatecznie krytyczna. Jak ją napisać w sposób niezależny? Dziś wielu powiedziałoby, że niezależność polega na wypośrodkowaniu i przyznaniu racji różnym stronom sporu. Gdyby Cat ten model realizował, pisałby, że, owszem, Sowiety są straszne, ale można je też zrozumieć, wczuwać się w ich motywy, dostrzegać także jaśniejsze strony. Ale w książce Cata czegoś takie nie ma. On nie jest niezależny, bo stoi pośrodku – pośrodku przecież czasem jeszcze trudniej być niezależnym, bo wtedy się czuje podwójny nacisk, z prawa i z lewa. Niezależność jest wtedy, gdy z obu tych nacisków się wyzwala. Co wtedy pozostaje i na czym się należy oprzeć? Dwie pierwsze z wznowionych książek odpowiadają na to pytanie. Zacznijmy od „Myśli w obcęgach” – zawierzyć należy własnym oczom. Cat zatem stara się jak najmniej sugerować tym, co wcześniej o Sowietach przeczytał. Tak dalece, że w jego książce widoczne jest dystansowanie się od tez, które były obiegowe w kręgu wileńskich sowietologów. Cat wybiera
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze