Numer 1 (59)/2011

Piotr Lisiewicz
Milczenie o Katyniu, wspieranie mordowania żołnierzy AK i WiN, kampania przeciwko prof. Oskarowi Haleckiemu z 1966 r., antysemicka nagonka z 1968 r., zaszczuwanie księdza Jerzego – wszystko to była dla dzisiejszych 20-parolatków zamierzchła historia z czasów siermiężnego PRL. Nagle, w czasach Internetu i kolorowych reklam, znaleźli się w samym środku wydarzeń nie mniej haniebnych. Tak, nie mniej haniebnych: polscy dziennikarze wyrazili zgodę na zabijanie przywódców Polski. Bo niepodjęcie wysiłku sprawdzenia, czy w Smoleńsku doszło do zamachu, dokładnie to oznacza. Tuzy polskiego dziennikarstwa zademonstrowały nieczułość na argumentację rodzin ofiar Smoleńska. Pokazały jasno, że nie identyfikują się z Polakami nawet w sytuacji ekstremalnej. Zarabiają pieniądze na ich urabianiu i...
Michał Karnowski
Bitwa o prawdę Ostatnie miesiące to czas dorzynania medialnych watah, resztek publicystyki telewizyjnej i radiowej niezależnej od obozu władzy. Programy, których autorzy tracą pracę lub choćby możliwość występowania, nie były bynajmniej jednorodne. Środowisko, o którym mowa, jest bowiem niezwykle różnorodne, skrzące całą paletą barw i kolorów. Narzekania na to słychać zresztą dość często z obozu głównej partii opozycyjnej. Oto dowodzą ich autorzy – publicyści konserwatywni zawsze mają jakieś „ale”, kiedy tamci, zwolennicy Platformy i SLD, swoich sympatii nie ukrywają, a poparcia udzielają bezwarunkowego, wiernie podążając za linią partii. Oto – przekonują – publicyści konserwatywni zawsze mają różne poglądy, wchodzą w starcia, dyskusje, nie wahają się poprzeć jakiegoś rozwiązania...
Olga Doleśniak-Harczuk
Podobno młodzież jest przyszłością narodu, wypadałoby jednak dodać, że tylko takiego narodu, który dba o przyszłość. Jaką recenzję wystawia sobie naród wybierający w demokratycznych wyborach ekipy polityczne podcinające gałąź, na której siedzi? Przez ostatnie miesiące ludzie odpowiedzialni za nasze państwo już nawet nie ukrywali, że czują się nad Wisłą co najmniej nie na miejscu. Nawarstwienie rozlicznych problemów (obcych wszystkim ustrojom poza tym jedynym właściwym) jak się okazuje – nawet w warunkach absolutnej swobody działania i bez zgryźliwej opozycji na karku – paraliżuje tęgie umysły. Realizm podpowiada, że jest to stan chroniczny. Niechaj bukiet dla ministra Grabarczyka będzie ilustracją i puentą stanu polskiej polityki 22 lata od tzw. transformacji. A tak z zupełnie innej...
Tomasz Sakiewicz
Problem jest dużo szerszy: ludzie, przynajmniej niektórzy, chcą być oszukiwani, a od władzy domagają się, by oszustwo było perfekcyjne. Po co ofiarom kłamstwo? Sprawę dobrze ilustruje stosunek Polaków do PRL. Przez 20 lat III RP niemal połowa (a czasem ponad połowa) naszych rodaków dostrzegała w tym ciemnym okresie historii więcej zalet niż wad. Czy to oznacza, że tęsknili za kolejkami do mięsnego, pustymi półkami, kartkami na żywność i ruskimi wojskami pod stolicą? Nic podobnego. Gdyby ktoś to zaproponował, zostałby publicznie wyśmiany. A jednak w latach 90. dygnitarze wywodzący się wprost z partii komunistycznej wygrywali wybory, ostatni raz w roku 2001. Nie proponowali powrotu PRL, za to bardzo dobitnie ten okres usprawiedliwiali. Fundowali wyborcom piękną bajkę o tym, jak Polska w...
Aleksander Ścios
Wbrew rozpowszechnianym obecnie opiniom, jakoby reakcje rządu Donalda Tuska były efektem nieudolności lub tchórzostwa obecnej ekipy, a przyjęcie wobec Rosji roli petenta świadczyło o błędnych kalkulacjach politycznych, uważam, że przyczyna tych rażących zachowań jest znacznie poważniejsza i polega na współdziałaniu w zastawieniu pułapki smoleńskiej, a następnie w zacieraniu prawdy o zdarzeniu z 10 kwietnia. Mamy zatem do czynienia z zakładnikami kłamstwa smoleńskiego, a rosyjska strategia wobec grupy rządzącej oparta jest na niemal identycznym stosunku zależności, który ze wszystkich rządów „ludowej” Polski uczynił faktycznych wspólników zbrodni katyńskiej. Zachowanie ludzi Donalda Tuska ukrywających przez dziewięć miesięcy prawdę o okolicznościach dotyczących lądowania w Smoleńsku...

Pages