DRAGON BEZ BUTÓW

Kto bił bolszewików, teraz bije butelki Ryszard Kiersnowski urodził się 6 grudnia 1912 r. w Aleksandrowie koło Nowogródka. Jego ojciec Władysław Kiersnowski był wybitnym śpiewakiem, pierwszym barytonem w mediolańskiej La Scali, słynnym z urody i rozrzutności. Po powrocie z Włoch ojciec śpiewał w Warszawie przy akompaniamencie Paderewskiego. Jego synka Paderewski pogłaskał po głowie. Gdy Ryszard miał pięć lat, przyszła rewolucja bolszewicka. – Sieroża w kuchni powiedział, że pana jutro powieszą na bramie przed dworem – poinformowała ojca służąca Helenka. To ona uratowała mu życie – gdy przyszli bolszewicy, powiedziała im, że pana już zabili chłopi. Lata świetności ojca minęły. Nie potrafił połączyć talentu z gromadzeniem oszczędności. Matka gorzko wyrzucała mu potem, że „przepił głos”. Syn zapamiętał go, jak pośród lasów czytał dzieciom w wakacje „Dzieci kapitana Granta”. Ojciec zapowiadał wielkie zyski ze sprzedaży ziemi, jednak bez skutku, w efekcie czego rodzina żyła w biedzie. „Powojenne prawo pięści” – tak zasady obowiązujące w gimnazjum w Nowogródku wspominał Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. Do pierwszej klasy gimnazjum uczęszczali bowiem razem z nim starsi od niego o kilka lat obrońcy ojczyzny, którzy tyle co pogonili z niej bolszewika w 1920 r. Na lekcję przybywał na przykład taki uczeń Wolski, który obok książek zwykł trzymać na szkolnej ławce rewolwer. Polonistka, pulchniutka panna Szambelówna, rozdawała klasówki. Doszło przy
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze