Michał Karnowski

Michał Karnowski
Bitwa o prawdę Ostatnie miesiące to czas dorzynania medialnych watah, resztek publicystyki telewizyjnej i radiowej niezależnej od obozu władzy. Programy, których autorzy tracą pracę lub choćby możliwość występowania, nie były bynajmniej jednorodne. Środowisko, o którym mowa, jest bowiem niezwykle różnorodne, skrzące całą paletą barw i kolorów. Narzekania na to słychać zresztą dość często z obozu głównej partii opozycyjnej. Oto dowodzą ich autorzy – publicyści konserwatywni zawsze mają jakieś „ale”, kiedy tamci, zwolennicy Platformy i SLD, swoich sympatii nie ukrywają, a poparcia udzielają bezwarunkowego, wiernie podążając za linią partii. Oto – przekonują – publicyści konserwatywni zawsze mają różne poglądy, wchodzą w starcia, dyskusje, nie wahają się poprzeć jakiegoś rozwiązania...
Michał Karnowski
Rok temu, jak zwykle, śp. Prezydent Lech Kaczyński zaprosił dziennikarzy na spotkanie opłatkowe. Był w wyjątkowo dobrej formie, podobnie jak prezydencka Małżonka śp. Maria Kaczyńska. Z radością pokazywali wszystkim pieska, małego kundelka, znalezionego zmarzniętego na jakiejś stacji benzynowej. Ale był jednocześnie prezydent zatroskany stanem państwa. Mówił mi, że niepokoi go niepoważne traktowanie najważniejszych dla Rzeczypospolitej spraw przez rząd Donalda Tuska. Że wszystko zostało sprowadzone do PR, a to, co ważne, leży odłogiem. Że niektórzy również od niego oczekują, by na tym właśnie poziomie podjął polityczną rywalizację. Ale on – przekonywał – nie może tego zrobić. Bo funkcja prezydenta Polski to przede wszystkim zobowiązanie i misja, by być poważnym, by myśleć i działać tam...