POLSKIE REALITY SHOW

Bitwa o prawdę Ostatnie miesiące to czas dorzynania medialnych watah, resztek publicystyki telewizyjnej i radiowej niezależnej od obozu władzy. Programy, których autorzy tracą pracę lub choćby możliwość występowania, nie były bynajmniej jednorodne. Środowisko, o którym mowa, jest bowiem niezwykle różnorodne, skrzące całą paletą barw i kolorów. Narzekania na to słychać zresztą dość często z obozu głównej partii opozycyjnej. Oto dowodzą ich autorzy – publicyści konserwatywni zawsze mają jakieś „ale”, kiedy tamci, zwolennicy Platformy i SLD, swoich sympatii nie ukrywają, a poparcia udzielają bezwarunkowego, wiernie podążając za linią partii. Oto – przekonują – publicyści konserwatywni zawsze mają różne poglądy, wchodzą w starcia, dyskusje, nie wahają się poprzeć jakiegoś rozwiązania rządowego, kiedy jest im z nim po drodze, albo skrytykować opozycji, gdy uznają, że czyni źle. Tak, tak właśnie jest. Ale nie uważam, by była to wielka wada, choć faktycznie, zmniejsza skuteczność wspomnianych programów jako ostrza frontu politycznego. Tyle że przecież nie bijemy się, by być jakimkolwiek ostrzem, ale żeby można było mówić prawdę. Tylko tyle i aż tyle.Klucz do obecności i kariery Ale czy można? Wielkie wrażenie zrobiło na mnie ostatnio wystąpienie Pawła Kukiza, który w czasie zorganizowanej przez Stowarzyszenie Solidarni 2010 konferencji „Ograniczenia wolności słowa w Polsce” tak relacjonował jedną ze swoich przygód medialnych: „Zapraszany byłem do
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze