POPRAWNOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

Afro-Kali i geje W tych zarzutach widać było następującą logikę Kalego: nie wolno mówić o preferencjach seksualnych jakiejkolwiek osoby publicznej – chyba że czyni to z lubością sam zainteresowany. W myśl tego „dwójmyślenia” burmistrz Berlina Klaus Wowereit może epatować tym, że jest gejem, ale przypominanie mu tego przez osoby trzecie jest haniebne, zaś minister spraw zagranicznych RFN Guido Westerwelle może obnosić się ze swoim „mężem”, ale niech tylko ktoś się do tego publicznie odwoła, to od razu się nim zajmą niemiecka i europejska policja politycznej poprawności. Mer Paryża Bertrand Delanoe może chełpić się swoim homoseksualizmem, ale informowanie o tym, że jest gejem, czy, Boże broń, eksponowanie tego faktu w debacie publicznej jest moralną niegodziwością, ba, szalbierstwem. Można było jednak, co ciekawe, mówić dość otwarcie, że były burmistrz (mayor) Londynu Ken Livingstone to nie tylko skrajny lewicowiec, ale również gej. Cóż, co kraj, to poprawność. Potwierdzeniem tej brytyjskiej odmienności w zakresie „political correctness” jest dokument, który ostatnio wpadł mi w ręce (no, nie całkiem przypadkowo). Jest to materiał przygotowany na zarząd jednej z lokalnych brytyjskich instytucji finansowych, który 18 listopada 2010 r. odbywał swoje zebranie w Islington (Anglia). W dokumencie tym, obok długiej litanii liczb dotyczących obrotów finansowych, pożyczek etc, etc., jest też zawarta bardzo szczegółowa informacja o strukturze członków zrzeszonych w tejże
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze