SYNDROM SZTOKHOLMSKI

Problem jest dużo szerszy: ludzie, przynajmniej niektórzy, chcą być oszukiwani, a od władzy domagają się, by oszustwo było perfekcyjne. Po co ofiarom kłamstwo? Sprawę dobrze ilustruje stosunek Polaków do PRL. Przez 20 lat III RP niemal połowa (a czasem ponad połowa) naszych rodaków dostrzegała w tym ciemnym okresie historii więcej zalet niż wad. Czy to oznacza, że tęsknili za kolejkami do mięsnego, pustymi półkami, kartkami na żywność i ruskimi wojskami pod stolicą? Nic podobnego. Gdyby ktoś to zaproponował, zostałby publicznie wyśmiany. A jednak w latach 90. dygnitarze wywodzący się wprost z partii komunistycznej wygrywali wybory, ostatni raz w roku 2001. Nie proponowali powrotu PRL, za to bardzo dobitnie ten okres usprawiedliwiali. Fundowali wyborcom piękną bajkę o tym, jak Polska w trudnych warunkach się rozwijała, a oni „mimo złożonej sytuacji międzynarodowej” budowali naszą suwerenność. Jak było? – chyba nie trzeba Czytelników tego pisma przekonywać. Nie dość, że to wszystko oczywiste kłamstwo, to jeszcze należy dodać, iż jakość ludzi tworzących system komunistyczny była wyjątkowo niska, wręcz humorystyczna. To skąd się wzięło masowe poparcie? Jest oczywiste, że ludzie potrzebowali usprawiedliwienia dla życia w PRL. Takiego usprawiedliwienia nie musieli zdobywać żołnierze zbrojnego podziemia niepodległościowego, konspiratorzy lat 70. czy aktywni działacze „Solidarności”. Jednak dla kogoś, kto w czasach komunizmu odnalazł swoją małą stabilizację, usprawiedliwienie stało
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze