WYWIAD OKIEM INŻYNIERA

Są też inne przypadki. Nie wiem, czy Franciszek Józef miał ciekawe życie. To sprawa kontrowersyjna. Jedną z jego biografii przeczytałem z pasją (tę Grodziskiego), przy innej (autora nie pamiętam) zasnąłem. Tym razem jednak przeczytałem sobie autobiografię agenta. Tu – już podejrzewam – czytelnik staje się czujny. Wspomnienia agentów są zawsze ciekawe. „Życie niewłaściwie urozmaicone” – tak autor nazwał swoje wspomnienia. Tym niewłaściwym urozmaiceniem było nie tyle życie agenturalne, ile jego przyczyna. A tą przyczyną była II wojna światowa. A zatem od początku. Młody Kazimierz Leski kończy studia inżynierskie w Polsce i wyjeżdża do Holandii, by działać w tamtejszych stoczniach. Uczy się i terminuje. Przy okazji ma zaszczyt pracować przy dwóch okrętach podwodnych zamówionych przez polski rząd – to słynne ORP Orzeł i ORP Sęp. Zbliża się wojna, czasy stają się niespokojne. Wraca więc do Polski, by wstąpić tu do wojska. Wstępuje i trafia do szkoły lotniczej. Jego samolot zostaje strącony w czasie kampanii wrześniowej, a on sam dostaje się do niewoli. Ucieka i szuka dla siebie miejsca. Tym miejscem okazuje się konspiracyjna organizacja wywiadowcza „Muszkieterowie”. Stamtąd płynnie przechodzi do ZWZ, a później AK. Prowadzi wywiad komunikacyjny, kieruje kurierami. Organizuje kontrwywiad. Przebiera się za niemieckiego generała wojsk technicznych i wykrada tajne plany. Ma 200 tożsamości, walczy o Polskę, ale walczy tak bez patosu. Nie ma w jego wspomnieniach niepotrzebnych uniesień
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze