Opinie

Bartosz Czarnecki
Przepis na „afroamerykanina” Interesująca jest geneza powstania tego potwora. Określenie „poprawność polityczna” wywodzi się z angielskiego political correctness. Jego źródła sięgają końca XVIII wieku, lecz w obecnym znaczeniu używane jest od przełomu lat 70. i 80. ubiegłego stulecia. Pierwotnie intencja wprowadzenia owej „nowinki” była niewątpliwie dobra – wyeliminowanie z forum publicznego określeń i zwrotów obrażających jakieś grupy społeczne. Jednak, jak pokazuje codzienność, rzeka o nazwie poprawność polityczna zmieniła koryto. Źle się dzieje, gdy forma wypowiedzi przykrywa jej sens. Niestety, często tak jest, gdy czyjeś słowa oceniane są przez pryzmat poprawności politycznej. Co gorsza, dla wielu lewaków i liberałów stała się ona instrumentem zamykającym usta adwersarzom....
Krystyna Grzybowska
Zamiast uśmiechu, krzywa gęba U nas również szerzy się strach, bo takich prawdziwych i symbolicznych „zegarków” jest pełno, wręcz nadmiar i zarówno najbiedniejsi obywatele grzebiący w śmietnikach, jak i ci lepiej zarabiający zaczynają to widzieć i to coraz wyraźniej. Trwa walka polityczna, co jest objawem zdrowia psychicznego narodu, a przecież jeszcze do niedawna można było sądzić, że naród został totalnie odmóżdżony i ostatecznie wpędzony w stan psychozy maniakalnego poparcia dla rządzącej „elity” i jej „salonu”. I nagle obudziła się ona z ręką w nocniku, tracąc rezon i samozadowolenie, zastępując wymuszoną pogodę ducha krzywą gębą. I wytrzeszczając oczy ze zdumienia, że Polacy już nie kochają premiera Tuska, a przeciwnie, mają mu coraz więcej za złe. Ale dlaczego? Przecież jesteśmy...
Przemysław Harczuk
Wartości sprawą fundamentalną Oczywiście nie znaczy to, że mamy nagle zrezygnować z wartości po to, by schlebiać najniższym gustom. Że należy wyrzec się prawdy i zacząć popierać postkomunistów – bo oni mają kasę i wpływy. Że mamy jarać jointy i chwalić Edwarda Gierka. Takie działanie byłoby nie tylko niemoralne. Byłoby skrajnie głupie. Parafrazując słowa prezesa PiS – cnotę odbierze, rubli nie przyniesie. Dla mediów tworzących Strefę Wolnego Słowa to sprawa oczywista. O tym, jak nasze środowisko ocenia układność i karierowiczostwo niektórych „naszych” dziennikarzy, pisał przed miesiącem w doskonałym tekście „Salon, Przedpokój, Ulica” Piotr Lisiewicz. Nadal musimy się więc domagać prawdy o katastrofie smoleńskiej. Wciąż chcemy dekomunizacji i pełnej lustracji. Nadal będziemy pisać...
Ryszard Czarnecki
Obama jak Chamberlain Pod prezydenturą Obamy okręt Białego Domu wziął kurs na swoisty appeasement. Nieprzypadkowo przytoczyłem termin używany przez historyków w kontekście brytyjskiego premiera Neville’a Chamberlaina, który w 1939 r. uznał, że należy obłaskawić Niemcy Hitlera. Co wydarzyło się już po roku – wszyscy wiemy. Dziś politykę „uspokajania” stosuje tandem Barack Hussein Obama i Hillary Clinton. Czy z tym samym skutkiem? Im ściślejsza współpraca Moskwy i Waszyngtonu, tym dla Polski gorzej. Im większa współpraca rosyjsko-amerykańska w sprawie Bliskiego Wschodu, Iranu czy Afganistanu, tym bardziej Biały Dom będzie odwracać się plecami do naszego regionu Europy. Mówiąc otwartym tekstem: im więcej punktów spornych w relacjach Rosji ze Stanami Zjednoczonymi, tym większa szansa...
Wojciech Wencel
Przemądrzałym „publicystom Przedpokoju” Lisiewicz słusznie zarzuca, że „w niemałym stopniu dają wiarę wizerunkowi moherów czy kiboli” i „z trudem maskują niechęć do własnych czytelników”. To, rzecz jasna, eufemizmy. Nawet odrobina społecznej empatii wystarczy, by dostrzec, że Paweł Lisicki i jego lokaje traktują „zwykłych Polaków” z pogardą. Jeśli postulują „otwarcie się” na inaczej myślących, chodzi im wyłącznie o „wykształciuchów”. Reszta to motłoch, niższa klasa społeczna, egzotyczna populacja, z którą się nie rozmawia, bo można pobrudzić sobie surdut. Osiedle, gmina, wieś Lisiewicz z pasją przeciwstawia się takiej postawie: „Nasz wybór – odmienny od wyboru Przedpokoju – to reprezentowanie nie tylko interesów inteligencji przedwojennej, ale chłopaków z osiedla”. Święta prawda,...

Pages