ROSJA GRA W BRUKSELI

Poza rosyjskimi firmami sprawnie działają liczne miejscowe firmy lobbystyczne, ewidentnie pracujące dla Moskwy. Gdy w 2008 r. Parlament Europejski przyjmował bardzo nieprzyjazną Rosji krytyczną rezolucję potępiającą Gazociąg Północny, to właśnie te firmy uruchomiły setki poprawek, które składane przez europosłów różnych nacji i różnych grup politycznych - ewidentnych „agentów wpływu”, miały sparaliżować prace PE w tym zakresie lub je przynajmniej mocno opóźnić. Było to widoczne podczas prac w kilku komisjach PE, zajmujących się Nord Streamem, w tym np. Komisji Petycji i Komisji Spraw Zagranicznych. Ale nie tylko Gazociąg Północny był przedmiotem rosyjskiego lobbingu. Wcześniej była nią sprawa przedłużenia 10-letniej umowy o współpracy między Brukselą a Moskwą. Negocjacje wokół tego układu przypadły na czas dla Rosji najgorszy: tuż po „interwencji w obronie Osetii i Abchazji”, czyli agresji na Gruzję. Nałożyło się na to morderstwo dziennikarki Anny Politkowskiej i reperkusje z tego wynikające (o tym, jak sprawa była żywa w Europie świadczy fakt nazwania imieniem Politkowskiej sali, w której odbywają się konferencje prasowe w europarlamencie). Wówczas Moskwa uruchomiła lobbing już nie ekonomiczny, a stricte polityczny. Zwłaszcza niemieccy eurodeputowani, z obu zresztą największych partii RFN (CDU-CSU i SPD), forsowali szybkie zamknięcie dyskusji i zawarcie nowej umowy. Odbywało się to nieraz z ostentacyjnym pomijaniem głosów upominających się o prawa człowieka, a także
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze