Z NEOPEERELU DO REPUBLIKI POLSKIEJ

Platon nie należał do zwolenników demokracji, wychodząc z całkiem słusznego założenia: skoro nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed takim scenariuszem wydarzeń, w którym większość rządzących mogą stanowić głupcy i złoczyńcy, to ów ustrój może się zamienić w tyranię. Faktycznie, jeśliby się tak poważnie zastanowić, to nie dysponujemy możliwościami wyeliminowania ani głupoty, ani niemoralnego lub zbrodniczego działania z życia społeczno-politycznego. Możemy zaś starać się konstruować prawny i instytucjonalny porządek państwa w taki sposób, by udział głupców i złoczyńców w gronach decyzyjnych minimalizować. Pełna przejrzystość życia publicznego i obywatelska, roztropna kontrolowalność tego, jak działają poszczególne osoby czy instytucje wyposażone we władzę, to dwie podstawowe zasady umożliwiające redukowanie ciemniactwa i przestępczości. Głupiec z reguły pcha się tam, gdzie jego głupota zwyczajnie uchodzi, czyli gdzie nikt go nie pociągnie do odpowiedzialności i nie zdemaskuje jako głupca właśnie. Podobnie złoczyńca - najczęściej korzysta z osłony jakiegoś cienia lub z bezbronności ofiary.Nowe otwarcie przy podwójnym zamknięciu Oczywiście, żadnych ogólnonarodowych debat dotyczących tego, jak ma wyglądać polskie państwo (i jak zapewnić uformowanie roztropnych obywateli) na przełomie lat 80. i 90. nie prowadzono, ponieważ oświeceni ojcowie neokomunistycznej demokracji uważali, że to oni są od wypracowywania „dekalogu”, a obywatele od respektowania „
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze