Magdalena Złotnicka

Pisarzowi Jerzemu Jochimkowi Polska Ludowa się nie podobała. Marzył o tym, by się z niej wydostać. W tym celu we własnym domu postanowił własnoręcznie zbudować katamaran, którym następnie chciał dopłynąć gdzieś, gdzie nie docierają sowieckie wpływy. Niestety po zwodowaniu okazało się, że łajba przecieka. Jochimek musiał więc szukać innych metod ucieczki. O tym budowaniu katamaranu wspominają m.in. Krystyna Stołecka („Jerzy Jochimek – postać fikcyjna”, „Tygiel Kultury” nr 10/12 2009), która zresztą była uczennicą Jochimka, czy Joanna Leszczyńska w tekście „Łódź – ostatni port” („Polska. Dziennik Łódzki”, 2 października 2009). Rozproszone notatki w prasie, zwłaszcza łódzkiej, bo przecież stamtąd właśnie Jochimek pochodził, więc lokalne gazety chętnie...
W domu Grażyny Kresowatej, która od lat przyjaźniła się z Marianną Bocian, zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się głos poetki, która zapytała, co u Kresowatej dziś na obiad. Kiedy dowiedziała się, że Grażyna i jej mąż Zbigniew – nawiasem mówiąc, też poeta – jedzą lubiane przez nią łazanki, stwierdziła krótko: „O, k…wa, to przyjeżdżam”. Wspomnienie o łazankach znalazłam w tekście Barbary Soli („Poetka, która uwielbiała łazanki, kradła z klombów i paliła jak smok”, „Gazeta Wrocławska” nr 72, 2010). Rozproszone po gazetach artykuły, wiersze, które dziś kojarzą naprawdę nieliczni (ale kto dziś w ogóle kojarzy poezję wychodzącą poza kanony lektur szkolnych?!), a przede wszystkim legenda i opowieść o ekscentryczce,...
Tadeusz Dołęga-Mostowicz polował kiedyś z pewnym mężczyzną w okolicach Sikorza. Z polowania kompan pisarza przyniósł jednego lisa, Mostowicz – aż trzy. Skwaszony był jednak jak nieszczęście i wydawało się, że wcale nie cieszy się z sukcesu łowieckiego. Pytają go, co mu tak psuje nastrój. A pisarz tłumaczy, że ustrzelili cztery lisy w 15 sekund. Nikt więc mu nie uwierzy, że upolował zwierzaki tak szybko, bo żeby chociaż w piętnaście minut... A tak – będą mu zarzucać, że jest blagier! Wspomnianą anegdotę przytacza Joanna Siedlecka („Mostuchna”, „Pani” nr 6, 1997). Jej bohater, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, znany jest przede wszystkim z powieści „Kariera Nikodema Dyzmy”. Właśnie ta książka, choć niewątpliwie jedna z lepszych w ...
W czasach gdy Paweł Hertz pisywał w „Kuźnicy”, polemizował z nim piszący dla „Tygodnika Powszechnego” Stefan Kisielewski. Któregoś razu Kisiel stwierdził, że nie może z Hertzem dyskutować, bo nie ma wolności wypowiedzi. Na to Hertz wystosował do Kisiela prywatny list, że przecież Kisiel nie powie, że jest cenzura. Publicysta „Tygodnika” odpisał, wysyłając wycinki tejże cenzury. Wówczas Hertz honorowo rozstał się z „Kuźnicą”. „Kuźnica”, dodajmy gwoli wyjaśnienia, było to czasopismo sprzyjające władzy ludowej, a znaczna część autorów albo miała poglądy marksizujące, albo udawała, że takie ma. Honorowe rozstanie się Hertza z „Kuźnicą” opisał sam Kisiel w „Abecadle”. Opowieść dość dobrze ilustruje podejście Hertza do PRL-u, z którym...
Śmierdzący pleśnią piwniczny korytarz, może sowieckie pokrzykiwania. Może ręce, związane na plecach powrozem, zaczęły się pocić. Strach? Zapewne, ale raczej o to, że nie zobaczy już żony i syna. Potem pomieszczenie bez okien, przyłożony do karku nagan kaliber 7,62 mm. Strzał. A potem czerń nocy, cisza – tak mogły wyglądać ostatnie chwile poety Władysława Sebyły. Gdyby dane mu było przeżyć wojnę, z całą pewnością dziś należałby do panteonu polskich poetów, wymieniano by go jednym tchem na przykład razem z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim, z którym zresztą się przyjaźnił. Zapewne stanąłby przed wyborami swojego pokolenia: emigrować?, buntować się?, jakoś sobie ułożyć życie w Polsce Ludowej? Tych wyborów oszczędziła mu sowiecka kula. Zastrzelony...

Pages