Rollisonowa w dżinsowej kurtce

Na pogrzeb syna poszła w jego dżinsowej kurtce, a do trumny włożyła mu paczkę ulubionych papierosów. Szybko okazało się, że podczas ciągnących się uroczystości nie ma co palić. W efekcie poetka Barbara Sadowska i dziewczyna jej syna zaczęły podbierać te papierosy i je wypalać. Ostatecznie w trumnie zostały może ze cztery. Przyznam szczerze, że zbierając materiały do tego tekstu, nie wiedziałam o niej nic. Inaczej – wiedziałam tyle co wszyscy: że jest matką zakatowanego na śmierć przez milicjantów Grzegorza Przemyka. Jej twarz kojarzyłam ze zdjęć z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. „Poetka Barbara Sadowska” pojawia się najczęściej właśnie w kontekście tragicznej śmierci maturzysty.  Nie wiedziałam nic, więc widziałam to, co najłatwiej w takich sytuacjach zobaczyć: matkę udręczoną śmiercią dziecka. Rzeczywiście, Sadowską pod koniec życia (zmarła w wieku 46 lat, niewiele przeżywając jedynego syna) spotkała tragedia, którą trudno sobie wyobrazić.  Matka, której dziecko zabito, zawsze jest postacią tragiczną, łatwo urasta do rangi symbolu. Staje się bezosobowa, monumentalna. Przez to – po części obca. A przecież mówimy o konkretnym człowieku, w tym wypadku – o utalentowanej poetce. O kimś, kto miał swoje przyzwyczajenia, miłości, smutki. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi – miał biografię także przed tragiczną śmiercią swojego syna. Ten życiorys warto przypomnieć. Bo Barbara Sadowska to postać niebanalna. Dziecko wojny w pochlapanym fartuchu będzie
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze