Marianna, czyli kamieniem w ZOMO

W domu Grażyny Kresowatej, która od lat przyjaźniła się z Marianną Bocian, zadzwonił telefon. W słuchawce odezwał się głos poetki, która zapytała, co u Kresowatej dziś na obiad. Kiedy dowiedziała się, że Grażyna i jej mąż Zbigniew – nawiasem mówiąc, też poeta – jedzą lubiane przez nią łazanki, stwierdziła krótko: „O, k…wa, to przyjeżdżam”. Wspomnienie o łazankach znalazłam w tekście Barbary Soli („Poetka, która uwielbiała łazanki, kradła z klombów i paliła jak smok”, „Gazeta Wrocławska” nr 72,...
[pozostało do przeczytania 96% tekstu]
Dostęp do artykułów: