Ludzie

Reżyser Wojciech Jerzy Has miał zwyczaj z bliskimi, lecz także z osobami, z którymi pracował, porozumiewać się za pomocą skrótów myślowych. Ci, którzy go znali, w mig rozumieli, o co chodzi. W innych przypadkach bywało różnie. Pewnemu aktorowi Has powiedział: „W tej kwestii musisz zrobić wyraźne odbicie”. Kamera poszła w ruch, aktor zaczął wygłaszać tekst. W pewnym momencie wydał z siebie… modulowane, przeciągłe beknięcie. Aktor zdziwił się, gdy Has trzymając się za głowę, uciekł z planu filmowego. Najwyraźniej nie o takie odbicie reżyserowi chodziło. Powyższą anegdotę zaczerpnęłam z książki Jadwigi Has „Życie w drugim planie”. Dzięki tej publikacji lata, które Has spędził u boku swojej drugiej żony, należą do najszerzej opisanych, jeśli chodzi o jego życie prywatne. Bo – co ciekawe i...
Dariusz Jarosiński
10 lutego 1940 r. o świcie rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków na Syberię. Nocny łomot do drzwi, trochę czasu na spakowanie i kilkutygodniowa podróż zimnymi, zaryglowanymi wagonami na zesłanie. Wywieziono wówczas 140 tysięcy osób. Była to osobista zemsta Stalina, gdyż deportowano przede wszystkim rodziny osadników wojskowych, uczestników wojny z bolszewikami w 1920 r., oraz rodziny służby leśnej i urzędników państwowych. W latach 1940–1941 były cztery masowe deportacje, ale wywózki Polaków trwały do 1956 r. Chyba już nigdy nie dowiemy się, ilu Polaków deportowano, ilu zmarło, zginęło. Związek Sybiraków mówi o ponad milionie wywiezionych na Wschód, historycy dowodzą, iż była to liczba co najmniej o połowę mniejsza – ale i tak duża,...
W Domu Aktora opowiadano sobie historię o duchach, była jesień, deszczowy wieczór, nastrój grozy. Jedna z opowieści dotyczyła malarza, który mieszkał w leśniczówce, u posępnej wdowy po leśniczym. Pewnej nocy malarz odwrócił się i za oknem ujrzał wykrzywioną, straszną gębę. Chociaż twarz zaraz zniknęła, był tak przerażony, że z pamięci namalował widziadło. Gdy obraz zobaczyła leśniczyna, zemdlała. Okazało się, że była to twarz jej męża, który jakiś czas temu się powiesił. Wszystkim zrobiło się nieswojo. Wkrótce kobiety zaczęły mdleć – w oknie domu pojawiła się okropna twarz z wielkim nosem. Duch? Nie. Były to genitalia Bogumiła Kobieli, który wraz z przyjacielem, Zbigniewem Cybulskim, opuścił pokój. Podeszli do okna, Kobiela wszedł na ramiona kolegi, zdjął spodnie i pokazał, co pokazał...
Piotr Lisiewicz
W czerwcu 1939 r. Ludwik Kruszelnicki opublikował humoreskę „Nogi towarzyszki Gałuszkiny”, w której sparodiował życie w Sowietach. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został skazany na 15 lat więzienia. A po ucieczce i kolejnej, tym razem niemieckiej niewoli, na wygnaniu walczył z komunizmem piórem. Jeden  z najlepszych polskich felietonistów, znawca Lwowa i podróżnik mieszkający w Australii, w III RP pozostaje całkowicie zapomniany. W czasie jednej z wielu swych podróży Ludwik Kruszelnicki wybrał się samolotem na wyspę Tonga. W liniach Air Pacific trwał akurat strajk, lecz piloci nie przyłączyli się do pro- testu. Odwrotnie, wobec nieobecności stewardes, zastępowali je w pracy. By wynagrodzić podróżnym niedogodności, podjęli też męską decyzję, ażeby drinki na pokładzie...
Dariusz Jarosiński
– Podstawą naszej walki z okupantem, z komunizmem, była wiara w Boga – mówi Bronisław Karwowski. – Kto wierzy w Boga, ten kocha ojczyznę. Trzykrotnie cudem ocalałem, strzelano do mnie z bliskiej odległości. Widocznie Pan Bóg miał wobec mnie jakieś zamiary. Bronisław Karwowski „Grom” skończy w marcu 2016 r. 92 lata. Jest ostatnim żyjącym żołnierzem oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego słynnego dowódcy, por. Henryka Jastrzębskiego „Zbycha”. Jest jednym z ostatnich, który miał okazję znać legendy polskiego podziemia antykomunistycznego na północnym Mazowszu i Podlasiu, m.in. kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, kpt. Romualda Rajsa „Burego”, płk. Władysława Żwańskiego „Błękita”, por. Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego”, st. sierż. Michała...

Pages