Żywa i gniewna antologia

PIEŚŃ KONFEDERATÓW
Przyjaciołom z KPN

Stawam na placu na Boga rozkazy
Na Jego sroższe niźli śmierć wezwanie
I wiem, że choćbym padł po wiele razy
Śmierć mnie nie złamie.

Tyś Panie tarczą, Tyś nam i ostoją
W Twym ręku klęska w Twoim i zwycięstwo
Lecz daj nam Panie raczej umrzeć stojąc
Niźli żyć klęcząc.

Wzleciał nasz orzeł skrzydły skrwawionemi
I lecieć musi choć bolą złamane
Bo gdy upadnie – czeka go na ziemi
W prochu pełzanie.

Pisząc, czułem się tak, jak bohater dramatu Słowackiego – usłyszałem stukanie w okno i wiem, że muszę iść. Nie czułem się wybrany, raczej zmobilizowany. Tak samo czuli się moi przyjaciele, gdy śpiewaliśmy tę pieśń przy ognisku za domem Adama Słomki, w górach. Adam był szefem młodzieżówki KPN. Czas był ciężki, po ulicach chodziło wojsko, przy ognisku czuliśmy się wolni, lecz każdy wiedział, że trzeba będzie wstać i wrócić do roboty. Gdy wstaje się od ogniska, noc poza kręgiem światła wydaje się bardziej czarna.
Dawne daty i sentymenty
Wiersz nosi dedykację „Przyjaciołom z KPN”, na którymś z podziemnych zbiorków jest jeszcze rok 1979 – data powstania Konfederacji Polski Niepodległej, data symbolicznego ofiarowania wiersza przyjaciołom z nowej Konfederacji (my uważaliśmy się za „starą”), ale nie był to rok jego napisania. Wcześniej była Konfederacja Nowego Romantyzmu, to dla niej powstał najpierw ten wiersz. Niektórzy spośród nas żartowali, że potem mieli łatwiej
– z Konfederacji do Konfederacji…
Po latach trudno ustalić daty. Konfederacja Nowego Romantyzmu powstawała dwukrotnie: za pierwszym razem w 1970 r., weszły do niej łódzka grupa „Centrum” (Bierezin, Biskupski, przejściowo Sułkowski ) i warszawski Ruch Nowego Romantyzmu, który tworzyły grupy „Klub Artystów Anarchistów” i „Stajnia”. Ogłosiliśmy ją w maju w Warszawie i w czerwcu w Łodzi. Ślady pierwszych wspólnych spotkań znalazłem po latach… w aktach IPN, w ...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: