„Bury” ciągle wyklęty

Od lat znieważana jest pamięć żołnierza zasłużonego dla polskiej niepodległości, kapitana Romualda Rajsa „Burego”. Nie może się bronić, bo nie żyje. Został zamordowany przez komunistów. Nawet unieważnienie wyroku i rehabilitacja Romualda Rajsa przez sąd w 1995 r. nie powstrzymały brudnej fali oszczerstw. Przyszły kapitan, dowódca 3. Brygady Wileńskiej NZW, urodził się 30 listopada 1913 r. w miejscowości Jabłonka na Podkarpaciu. Jego ojciec, Stanisław Rajs, był rządcą w majątku hrabiego Antoniego Kraińskiego. Zmarł, kiedy Romuald miał zaledwie rok. Matka, Eleonora, z domu Szaler, włożyła dużo wysiłku, by zadbać o przyszłość i wykształcenie sześciorga dzieci. Romuald po ukończeniu szkoły powszechnej w Sanoku wybrał dalszą edukację w Podoficerskiej Szkole dla Małoletnich w Koninie. Ukończył ją z wyróżnieniem. Służąc w 85. Pułku Piechoty w Nowej Wilejce, poznał dziewczynę swego życia, przyszłą żonę – Genowefę z Mężyńskich. Doświadczenie wojskowe zdobywał w 13. Pułku Ułanów Wileńskich, a także w 19. Dywizji Piechoty. W kampanii wrześniowej 1939 r. przyszło mu po raz pierwszy spotkać się z wrogością Białorusinów wobec Polaków – 17 września jego kilkuosobowa grupa zwiadowców konnych została rozbrojona i przekazana Sowietom do niewoli przez duży oddział partyzantki białoruskiej wspierającej Armię Czerwoną. U „Szczerbca” i „Łupaszki” Z por. Gracjanem Frógiem „Góralem”, późniejszym „Szczerbcem”, los związał Romualda Rajsa w podziemiu niepodległościowym już w 1942 r.
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze