Bóg wojny wynagradza zwycięzców

Błyskotliwy manewr generała Tadeusza Kutrzeby mógł zmienić losy II wojny światowej. Dowódca Armii Poznań, z zaskoczenia atakując Niemców nad Bzurą, spowodował, że zaniepokojony Hitler osobiście przyleciał na pole bitwy, by zrugać swoich generałów. Gdyby nie błędy innych polskich dowódców i pozorowanie walki przez aliantów, wojna mogłaby skończyć się szybko, a o generale Kutrzebie mówiłby cały świat. Kochana młodzieży, słuchaj moich przestróg: Niech ci Kaden świeci Bandrowski, a nie Strug, Co Kutrzeba pisał, to są głupie brednie, To Piłsudski pobił Mustafę pod Wiedniem! – mówił w politycznej „Szopce” kabaretu „Qui Pro Quo” z 1931 r. Sławomir Czerwiński, minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w piłsudczykowskich rządach. Autorzy „Szopki” – Jan Lechoń, Julian Tuwim i Marian Hemar – żartowali w ten sposób ze skłonności ministra do budowania kultu Marszałka. Sugerowali, że chce on dezawuować prace historyczne generała Tadeusza Kutrzeby, opisującego bitwy stoczone przez wojska Piłsudskiego. Także przyczyniające się do sławy Marszałka, lecz nie hagiografią, a rzetelnym opisem wydarzeń. Kutrzeba w książce „Wyprawa kijowska 1920 roku” pisał: „Zgliszczami i cmentarzami znaczy bóg wojny swój odwieczny, a dotąd nie ujarzmiony krwawy pochód po ziemi. Ale za to hojnie wynagradza zwycięzców dając w zamian dary, jakich zwykle ani prawo, ani sprawiedliwość dać nie potrafi: wolność, niepodległość, ojczyznę!”. Był o tym przeświadczony równie mocno jak Marszałek
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze