Durnowaty pomidor bez kulikowskiego chleba

W kancelarii lwowskiego adwokata Henryka Vogelfängera zadzwonił telefon. Znudzona sekretarka powtórzyła po raz kolejny, że pana mecenasa nie ma, bo zajmuje się poza kancelarią bardzo poważną sprawą. Sprawa rzeczywiście należała do takich, którymi żyła cała Polska. Adwokat, pod pseudonimem Tońko, odgrywał właśnie rolę „durnowatego pomidora” w dialogu ze swym przyjacielem Szczepkiem. „Ulubieńcy całej Polski” – tak pisał o Szczepku i Tońku w 1935 r. „Ilustrowany Kurier Codzienny”, opisując ich triumfalny objazd po kraju. Zaczęli go od drugiego końca Polski, czyli Gdyni. „Szczepko i Tońko izolowani dotychczas w studio pojęcia nie mieli, do jakiego stopnia są już popularni... zajechali, wysiedli z pociągu, a tu orkiestra, delegacje, kwiaty; stanęli na peronie z tłumem, ciekawi zobaczyć, kogo tu tak witają?” – wspominała ich radiowa koleżanka Teodozja Lisiewicz. Jak Maryla Rodowicz śpiewała ocenzurowaną kołysankę „Wesoła Lwowska Fala” – tej audycji słuchało co niedzielę o 21.00 około 6 mln Polaków. Dlatego tylko tylu, że nie było więcej radioodbiorników. W wielu miastach ulice wręcz się wyludniały. Szczepko i Tońko byli największymi gwiazdami „Fali”. Skalę ich popularności pokazuje fakt, że z okazji imienin Tońka, który w owych dialogach grał rolę ciągle zmarzniętego i głodnego „durnowatego pomidora”, do lwowskiej rozgłośni trafiało około 300 paczek z prezentami dla niego, w tym rzecz jasna… ciepła odzież. Po wojnie drogi Henryka Vogelfängera i Kazimierza Wajdy (
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze