Trzeba mieć zawsze Boga w sercu

Aby zrozumieć motywy postępowania takich żołnierzy, jak Hieronim Rogiński „Róg”, trzeba poznać historię ich rodzinnej ziemi. To nie przypadek, że na Podlasiu, ziemi łomżyńskiej, północnym Mazowszu silny był opór przeciwko sowieckiemu okupantowi, przeciwko komunistom. Na tych ziemiach ciągle żywa była tradycja powstania styczniowego – to ta historia pobudzała do walki. Nie bez znaczenia był też fakt, że bolszewicy, komuniści byli antychrystami, a mieszkańców tej ziemi oprócz umiłowania wolności wyróżniała głęboka religijność. Hieronim Rogiński chyba jako jedyny z polskich Żołnierzy Wyklętych urodził się w Nowym Jorku. Przyszedł na świat w 1911 r. Jego rodzice, Stanisław i Eufrozyna, pochodzący z ziemi łomżyńskiej, wyemigrowali do Ameryki „za chlebem”, ale na wieść o odzyskaniu przez Polskę niepodległości postanowili wrócić do ojczyzny. Sprzedali majątek w Zabielu, w gminie Czerwone, w powiecie łomżyńskim, i nabyli gospodarstwo rolne na Pomorzu, niedaleko Bydgoszczy. Tutaj Heruś, bo tak do niego zwracali się najbliżsi, również w późniejszym okresie życia, po ukończeniu czterech klas gimnazjalnych i odbyciu zasadniczej służby wojskowej, poszedł do Podoficerskiej Szkoły Artylerii Piechoty w Toruniu. Został zawodowym podoficerem w stopniu plutonowego o specjalności saperskiej. Brat Hieronima, Mieczysław, także wybrał zawód wojskowego. Hieronim wziął udział w wojnie obronnej 1939 r. Jak wspomina jego siostra Jadwiga, brat ze swoją formacją, z którą wyruszył z 
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze