Kultura

Serial „Ślepnąc od świateł”, który jesienią pokazała widzom telewizja HBO, jest niewątpliwie wydarzeniem roku w swej kategorii, a zarazem fenomenem kulturowym. I choć nie brak na jego temat głosów krytycznych, popularność wydaje się zupełnie zasłużona. Produkcja budzi emocje, nie zostawia obojętnym, zapada w pamięć i imponuje rozmachem. Jest bardzo polska, jak polska może być opowieść o polskiej mafii, polskich dealerach, ćpunach celebrytach i zwykłych osiedlowych dresikach, którym w łapy wpadły nagle za duże pieniądze. Zarazem jednak brak jej większości wad rodzimych seriali. To opowieść o Warszawie, która wydaje się specyficzną bańką, miejscem, w którym sukces się odnosi i za ten sukces się płaci. I nie można się targować. O...
Gdy w Polsce, przynajmniej formalnie, upadała komuna, eksplodował rynek wydawniczy. Uliczne stragany pełne były przyciągających oko kolorowych książek. Niedrogich, często byle jak wydawanych, masowo kupowanych przez wygłodniałych fanów gatunków przez komunistyczne wydawnictwa traktowanych po macoszemu. Jednym z elementów tego boomu wydawniczego było zarzucenie polskich ulic książkami z fantastyką w wydaniu najlepszym i najgorszym. A wraz z nią również z horrorem, gatunkiem w PRL praktycznie nieobecnym, zarówno w wersji importowanej, jak i krajowej. Wydawano obok siebie mistrzów gatunku i chałturników, tych drugich kreując u nas na półbogów gatunku. Obok Stephena Kinga wydawano autorów dobrych lub przynajmniej niezłych (...
Pablopavo z Ludzikami na najnowszej płycie „Marginal” próbują odpowiedzieć na pytanie, kim jest współczesny Karwowski. Mimo tanecznych rytmów i chwytliwych melodii bilans czterdziestolatka wcale nie nastraja do tańca. „Nie umiem śpiewać jak Johnny Cash” – ostrzegał Pablopavo przed laty na dancingowej płycie „Polor”. I trudno się z nim nie zgodzić, bo jego muzyka od początku bardziej polegała na budowaniu klimatu i dających do myślenia tekstach niż urzekającym wokalu. Na dancingu na szczęście się nie zatrzymał, a kolejne płyty odkrywają nowe muzyczne przestrzenie. Album „Ladinola” budowały dźwięki lat 60. i latynoskie inspiracje, najnowszy krążek „Marginal” zanurzony jest z kolei w dyskotekowych klimatach lat 70. Smyczki rodem z Boney M...
Sylwia Krasnodębska
Krakowski Teatr Łaźnia we wrześniu i w październiku wystawiał spektakl „Wałęsa w Kolonos” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego. „Ja cały czas chcę rządzić. To jest domena królów. A ja jestem królem. Może ostatnim królem tej ziemi” – pada z ust grającego byłego prezydenta Jerzego Stuhra. Człowiek, który zawsze będzie moim bohaterem” – tak Jerzy Stuhr mówił o Lechu Wałęsie, przygotowując się do tytułowej roli w spektaklu „Wałęsa w Kolonos”. Premiera już na starcie miała charakter polityczny, była napisana w celu osiągnięcia konkretnego efektu i nikt tego nie krył. Stuhr tłumaczył: „Widziałem pierwsze materiały z obrad w Stoczni Gdańskiej – Robotnicy ’80. Zobaczyłem, jak Wałęsa negocjuje z władzą. Wtedy stał się dla mnie...
Stefan Czerniecki
Nie są fanami robiących ostatnio karierę w naszym kraju wielkich wieczorów uwielbieniowych. Nie zobaczy się ich także na katolickich spotkaniach eventowych. Ani podczas koncernów rockowych katolickich kapeli. Udać się to może na Przystanku Jezus, gdy kilkunastu mężczyzn bez ciężkiego sprzętu stawiać będzie samodzielnie gigantyczny namiot i scenę. Albo gdy jakaś uboga emerytka będzie potrzebować wózka inwalidzkiego i kilku tajemniczych, ubranych na czarno panów pewnego dnia przyjdzie z wyczekiwanym przez nią podarunkiem. Wreszcie gdy polscy mężczyźni skrzykną się na wspólne odmawianie różańca. Wtedy będą i oni. Zwykle widać ich stojących blisko ołtarza. Otaczają go szczelnym kordonem w swoich charakterystycznych czarnych szatach. – To mantulle – tłumaczy mi brat Adam, korpulentnych...

Pages